
Ostatni rok, kierunek niespecjalny, angielski przeciętny w stronę słabego... Boję się.
Dzienne studia to takie życie pod kloszem, przytulny, nie drogi jak na stolicę akademik, zero obowiąków, wsparcie rodziców, stypendia. I to wszystko sie kończy.
Mam ambicje, a praca za 1200 zł mnie nie satysfakcjonuje. A co jak dostanę taką albo żadnej ?
Jak w takich okolicznościach zakładać rodzinę ?
Może za granicę, pracować jako sprzątaczka za normalne pieniądze.