
Chyba stary już jestem,więc i wywód mój obszerny.
Jestem żonaty z dziewczyną 7 lat młodszą ode mnie.Mamy dwójkę,prawie dorosłych już dzieci.
Na przestrzeni 28-miu lat wspólnego życia,udało się nam dotrwać w miarę dobrze jeśli rozpatrywać :wychowanie dzieci,osiągnięcie jako takiego statutu majątkowego,ułożenia bytu.
To ja bylem tym,który grał "pierwsze skrzypce".Kilka lat temu.żona postanowiła nieco się usamodzielnić.Poszła do pracy, zrobiła prawo jazdy,założyła sobie swoje konto w banku...