Zawiedziony na zawsze
Witam.Praktycznie nie wiem od czego zaczac.Urodzilem sie w rodzinie dwojki kierownikow.Wiec raczej z definicji sprawy zawodowe wracaly do domu. Po 13 (ja sie urodzilem w 7 roku tego zwiazku) latach malzenstwa(zabawna ta cyfra) moj ojciec postanowil znalesc sobie po raz trzeci (juz raz sie rozwiodl) inna kobiete.I tak moja matka zostala z dwoma malymi chlopcami - mna i moim bratem.A jak wiadomo samotnej matce w naszym kraju ciezko wiec aby nas utrzymac tyrala jak wol na 1,5 etatu w dwoch miejscach.Wiec o obiedzie po szkole nie bylo mowy.Wracala zmeczona i wszystko ja draznilo wiec szczera rozmowa o problemach odpadala.W miedzyczasie ojcu nie chcialo sie ani na moment zobaczyc swoich synow ,no chyba ze sami tego bardzo chcieli i sie zjawili.Oczywiscie trzeba bylo jeszcze poprzekazywac przez chlopakow co jedna strona mysli o drugiej i tak przez 8 lat ja z bratem robilismy za goncow.Tylko ze mnie to cale ganianie zmeczylo i w wieku lat 14 postanowilem ze zamiast napisac egzamin do technikum czy liceum pojde do zawodowki zarabiac na siebie.Wychowojac sie na ulicy (w domu nikogo od 6 nie bylo do 18!!) majac stado baranow za kolegow probowalem sie jakos poukladac w doroslego czlowieka.No i poznalem fajne towarzystwo ktore w wiekszosci wyznawalo kult flaszki,dragow i rozroby.Pech chcial ze zapragnalem tworzyc w miedzyczasie muzyke.Trzymany mocno za gardlo zbieralem tyrajac jak dorosly na praktykach aby zarobic by oprocz jedzenia kupic wioslo.
Kupilem i prawie bedac szcesliwcem stulecia otrzymalem bilet... do wojska.No coz - poszedlem.I rok przesiedzialem z ludzmi dla ktorych woda i przemoc to chleb codzienny.Codziennie lanie od kadry , starszych kolegow,kolegow z poboru za byle co.Ok rok minal i wolny od tego koszmaru postanowilem wrocic do pracy ktorej juz nie mialem.I tak przez 5 lat zwalniano mnie i zatrudniano na przemian az w 11 firmach..

Jeśli jeszcze wchodzisz na tę stronę, to może zajrzyj do tego wątku:
http://www.zawiedzeni.pl/wpis-na-forum/nic-mi-sie-nie-chce-i-wszystko-mn...