Dziś mija kolejny dzień mojej szarej, marnej i nudnej rzeczywistości. Godzina 10:23- piątek, otwieram oczy po ciężkiej nocy. Noc była ciężka nie dlatego, że pracuje, nie czytam również książek i się nie uczę. Była ciężka bo nie mogłem zasnąć. Dlaczego nie mogłem zasnąć? Z powodu lęku. Czuje lęk przed życiem bo nic mi się nie chce. Od 3 lat nie pcham swojego życia do przodu nawet o milimetr. Właściwie to cofam się w rozwoju. Mam 22 lata i "studiuję". Studiuje już 3 kierunek i dalej nie widze w tym sensu. Zastanawiam się nad pójściem do pracy.