Kolejny szary dzień :)
Dziś mija kolejny dzień mojej szarej, marnej i nudnej rzeczywistości. Godzina 10:23- piątek, otwieram oczy po ciężkiej nocy. Noc była ciężka nie dlatego, że pracuje, nie czytam również książek i się nie uczę. Była ciężka bo nie mogłem zasnąć. Dlaczego nie mogłem zasnąć? Z powodu lęku. Czuje lęk przed życiem bo nic mi się nie chce. Od 3 lat nie pcham swojego życia do przodu nawet o milimetr. Właściwie to cofam się w rozwoju. Mam 22 lata i "studiuję". Studiuje już 3 kierunek i dalej nie widze w tym sensu. Zastanawiam się nad pójściem do pracy. Na wakacje pracowałem fizycznie w Niemczech i czułem się bardzo dobrze. Dzisiaj znów mam poczucie beznadzieji i bezsensowności tego wszystkiego co mnie otacza. To w następstwie powoduje u mnie świadomość, iż kolejny raz zawale studia i zawiodę swoich rodziców, którzy są dla mnie najważniejsi. Już teraz bardzo się o mnie martwią. Jestem więc jak chomik w kołowrotku. Jestem więźniem systemu. Szukam sposobu, żeby się od tego uwolnić ale jest ciężko. Może rozwiązanie jest zupełnie banalne? Może wystarczy się modlić i żyć w zgodzie z nauką chrześcijańską? Kiedyś nawet nieźle mi w tym szło ale dostałem cios od życia i W NICZYM NIE WIDZĘ SENSU. Jestem splątany. Za co bym się nie zabrał to dochodzę do wniosku, że to bez sensu. Dlaczego o tym piszę? Tak jak mówiłem szukam rozwiązań. Szukam wyjścia z tego kołowrotka. Szukam sensu życia. Jeśli życie będzie dla mnie łaskawe to znajde coś co mnie kręci. Jeśli nie to chyba wole skończyć jak Amy.
