Zawiedzeni pracą

co dalej?

Zawiedzeni pracą

Witam, pracuje w angli na part time w restolracji ale szef sie nie odzywa do mnie wiec ja tez nie bo troche sie boje, czasami pytam sie dlaczego ale on nic, nie znam dobrze jezyka wiec w zasadzie sie nie odzywam ale wczesniej to byl dla mnie bardziej mily i rozmawialismy, teraz zle sie czuje w pracy a po pracy mam nastepna prace sprzatam wiec z jednej pracy lece do drugiej, praktycznie nie mam czasu prawie caly dzien pracuje, nie mam chlopaka malo znajomych czuje sie samotna i mam problemy z jezykem bo nawet nie mam czasu zeby sie uczyc a jedna praca to za malo poradzcie cos.

nie jestem już potrzebna

Zawiedzeni pracą

Byłam szanowanym i dobrym pracownikiem, jednak plany i los nie idą w moim przypadku w parze, planowałam pracę do prawie końca ciąży, po macierzyńskim powrót do pracy, jednak już w 4 miesiącu leżałam w szpitalu, potem oczywiście problem ze żłobkiem - brak miejsc. Przy każdej wizycie w pracy pytano mnie kiedy wracam, mówiono "wracaj do pracy", no i zaczęłam przeglądać prywatne oferty przedszkoli, żłobków, bo do państwowego nie było szans się dostać. A, że moje zarobki nie przekraczają 1500 zł nie mogę sobie pozwolić na czesne 690 zł + posiłki 12 zł/dzień.

Kończę studia, boję się

Zawiedzeni pracą

Ostatni rok, kierunek niespecjalny, angielski przeciętny w stronę słabego... Boję się.
Dzienne studia to takie życie pod kloszem, przytulny, nie drogi jak na stolicę akademik, zero obowiąków, wsparcie rodziców, stypendia. I to wszystko sie kończy.
Mam ambicje, a praca za 1200 zł mnie nie satysfakcjonuje. A co jak dostanę taką albo żadnej ?
Jak w takich okolicznościach zakładać rodzinę ?
Może za granicę, pracować jako sprzątaczka za normalne pieniądze.

Dlaczego szef mnie nie docenia???

Zawiedzeni pracą

Zawiodłam się na szefie i straciłam do niego resztki szacunku. Właściwie nie wiem po co tutaj to piszę, ale muszę, bo mnie rozerwie z nerwów! Trzy lata charuję w kancelarii jako przynieś, wynieś, pozamiataj, podaj panu kawę, napisz pismo, leć do sądu, okłam klienta że mnie nie ma, odbierz mi dziecko z przedszkola itd. Nie protestuję, nie spóźniam się, jestem grzeczna i nisko noszę głowę. Nigdy nie zaproponował mi choćby małej podwyżki, nie zapytał nawet jaka jest moja sytuacja życiowa.

Subskrybuj zawartość