Zawiedzeni sobą

Nieudacznica życiowa

Zawiedzeni sobą

Witam wszystkich zawiedzionych sobą, swoim życiem...
Od ładnych paru lat nie potrafie nic zrobić tak żeby było dobrze, nie potrafie zmobilizowac się żeby osiągnąć zamierzony cel co jest przyczyną mojej ciągłej depresji i wszystkich porażek życiowych.

Jestem studenktą I roku na Admininistracji. Jest to drugi kierunek jaki zaczynam bo pierwszy poje*ałam mimo tego, że był tym wymarzonym... Czemu to zrobiłam ? Nie wiem ... Uczelnia zła, ludzie z grupy źli, wykładowcy jeszcze gorsi .... Niestety naburmuszyłam się jak dziecko i uciekłam.

Po co?

Zawiedzeni sobą

Jaki sens ma moje życie? Napiszę w skrócie. Od początku. Naukę przerwałem ponieważ musiałem iść do pracy ( czwórka młodszego rodzeństwa, ojciec chory na cukrzycę, matka sprzątaczka). Żeby się zatrudnić musiałem mieć uregulowaną służbę wojskową, więc wylądowałem w jednostce w Braniewie. Rok z życia wyjęty, ale z pracą było łatwiej. Od 8 lat pracuję w jednej firmie, a wszystko co zarobię idzie na nasz dom. Jakoś nie potrafię jechać i nakupować sobie super ciuchów wiedząc że np. mój brat ma porwany plecak, itp. Całe moje życie to pasmo wyrzeczeń.

nie lubię siebie

Zawiedzeni sobą

Mam wrażenie, że czego dotknę zaraz się psuje, już nawet nie panuje nad swoimi emocjami, nic mi się nie udaje, nie wychodzi nawet kupno łóżka to pasmo niepowodzeń, zdominowana przez dzieci, w pracy mnie nie chcą po wychowawczym, nowej znaleźć nie potrafię, wsparcia w partnerze żadnego, nieszanowana, niedoceniana, a moja pewność siebie, przebojowość jeszcze z przed 3 lat gdzieś odpłynęła. Jak sobie przypomnę jaką byłam silną kobietą to płakać mi się chce, nie potrafię już nic, jak "przeminęło z wiatrem".

Inaczej interpretuje rzeczywistość i nie umiem nawiązać owocnego porozumienia które przyniosłobymi satysfakcję....

Zawiedzeni sobą

A no mam problem który możliwe że jest apogeum mojej bezwartościowości. A wszystko chyba zaczęło się od tego że od trzeciego roku życia zacząłem spędzać swój wolny czas przy komputerze. Oczywiście zabawkami też się bawiłem ale teraz jak się zastanawiam nad tym że spędzałem tak całe dnie wychodząc na dwór tylko po zakupy albo do członków rodziny u których zamieniałem tylko kilka słów po czym szedłem oglądać telewizje.

życie

Zawiedzeni sobą

Mam 15 lat,i czuje jak pustoszeje moje wnętrze!Mało co mnie cieszy...wokól tylko mama wciąż wynajduje mi nowe zajęia.Miałam przez 3 dni próbne egzaminy,po których czuje sie okropnie!Chłopak który, mi się podoba zaprosił mnie na urodziny,ale co z tego jak nie czuje radosci a nic z tych rzeczy....Tracę sens życia...Błągam pomóżcie mi bo nie daje sobie rady....
Martyna
martynusia14@interia.eu

sens życia... do zastanowienia się

Zawiedzeni sobą

Witam! Jak wielu z was ja też straszliwie zawiodłam się na moim życiu i nieraz zastanawiałam się nad sensem i celem mojego spapranego życia. Jednak dziś wiem, że jest ktoś kto nie chce żebym teraz siedziała i się zamartwiała, ktoś kto ma dla mnie szczególne rozwiązanie moich problemów, ktoś kto mnie bardzo kocha wiem że w kazdym momencie, nawet tym najgorszym, jest przy mnie. Ta wspaniała osoba to Bóg. I wierzę że on ma dla mnie plan który musi się wypełnić, bo przecież po coś tu jestem.

tak mi zle :'(

Zawiedzeni sobą

Od ostatniego mojego wpisu minelo sporo czasu i jest coraz gorzej ciagle wszystko zawalam, przypomnialam sobie kilka rzeczy z dziecinstwa i to nie sa mile wspomnienia, ciagle mysle o tym co bylo. Malo tego poznalam przez internet naprawde mila osobe, poznal cala prawde o mnie byl cierpliwy a ja kazalam jemu wypieprzac bo balam sie ze bedzie sie patrzyl na mnie jak na kobiete. Teraz zaluje tego ale ja zawsze najpierw cos robie a pozniej mysle.

Absolutnie zawiedzona sobą

Zawiedzeni sobą

Mam prawie 19 lat i jestem absolutnie sobą zawiedziona.Nigdy nie miałam chłopaka, nie mam nawet przyjaciela, któremu mogłabym powiedzieć co naprawdę czuję. Na co dzień zakładam maskę twardej i niepotrzebującej nikogo osoby, ale tak naprawdę jestem zupełnie inna. Nie znają mnie nawet moi rodzice. Płaczę tylko w samotności, nie wzruszam się na filmach i nie potrafię współczuć. Jeśli ktoś przychodzi do mnie po pocieszenie, zachowuję się jak robot i nie potrafię wykrztusić z siebie nic podnoszącego na duchu. Okłamuję wszystkich o moich marzeniach i myślach.

Po prostu smutek...

Zawiedzeni sobą

Cóż... Wieczór, jeden z wielu. Ale nadal tak smutny. Ciężko mi jest cokolwiek napisać, chociaż wiem że zaraz zacznę robić to z dziwną pasją. Zacznę może od tego, co teraz czuję. Jestem smutny, przygnębiony. Ostatnio nic mi nie wychodzi. Przed chwilą wpisałem sobie w google hasło: Nic mi nie wychodzi, znalazłem ten portal. Sam się sobie dziwię, że otwieram się w takim miejscu. Mógłbym to skierować do przyjaciela, ale to jest druga dziwna sprawa. Ja i mój przyjaciel, "przyjaźnimy" się od pół roku.

Subskrybuj zawartość