
Nie chcę tu pluć na prezydenta, ale napisać kilka słów płynących z moich przemyśleń. Nigdy nie był moim kandydatem, nie głosowałem na niego, co więcej budził u mnie zawsze złe emocje, jednak naprawdę zaraz po wyborze Kaczyńskiego na prezydenta (zwłaszcza po kilku latach cynicznych i aroganckich rządów postkomunistów), wierzyłem że wzniesie się na poziom męża stanu i zechce być prezydentem wszystkich polaków. Prezydentem przez duże "P". Jak chyba wszyscy wiemy, nawet nie spróbował.