Czy kto rozumie kobiety?
Anonim, pt., 05/09/2008 - 14:03

A moze to przychodzi z czasem? Czy po 30 lat spedzonych z kobieta bede wiedzial o co im chodz?Privat AmateureKitzler lang ziehen beim Live Chat Sex live bei ist und den vollgepissten Fotzen beim Sex live zu schaut möchte man mit dabei sein. Die räudigen Pissfotzen kannst du hier live Cam beobachten. Dutzende mehr Luder beim Ficken musst du hier live Cam Sex bestaunen. Oder hier beim Mobile Porno . Mein Tip für geilen Sex Camsex Frauen !

Jako kobieta mogę Ci odpowiedzieć, że choćbyś spędził w związku z kobietą 1000lat nigdy jej nie zrozumiesz. Może Ci się jedynie wydawać, że już ją ogarniasz ale w końcu ona "wyskoczy" z czymś, co potwierdzi to, że jednak nie :)
Widzę to po swoim mężu, który jest absolutnie niedomyślny, wszystko muszę mu tłumaczyć wprost, żeby zajarzył- to strasznie męczące.
Czasami próbuję 'zarzucić fochem' żeby mu dać do myślenia, żeby się zastanowił o co mnie tak naprawdę może chodzić, ale bezskutecznie. Prędzej mogę się spodziewać, że się obrazi i się na mnie wydrze, że robię z niego idiotę i to on zarzuca PRAWDZIWYM fochem no i ostatecznie wychodzi na to, że to ja jestem winna całemu nieporozumieniu i muszę przepraszać- obłęd.
A wystarczyłoby, żeby trochę pomyślał...
I po 30 latach, i po 30 miesiącach, i po 30 dniach będziesz wiedział jedno! Że w gruncie rzeczy chodzi o święty spokój! A on się bierze z:
a) dostatku, czyli haruj, haruj, haruj...
b) obliczalnosci partnerki, czyli - bierz sobie paszteta, to cie nie zdradzi.
c) ciszy w domu, więc spraw sobie duży i ułóz odpowiednio dzieci.
d) właściwej ilości odbiorników telewizyjnych w mieszkaniu: po jednym na głowę, nie będziecie się żreć.
mylisz sie bracie, te tzw pasztety predzej zdradzą z byle kim nawet bo mają kompleksy, na wierność u kobiet nie ma co liczyć
raczej u facetow na wiernosc nie mozna liczyc i koło się zamyka.wszystko zalezy od czlowieka
Typowo męski punkt widzenia. Jakbym słyszała mojego męża. Jesteśmy razem 18 lat. Stan obecny:
1/ pieniędzy wystarczająco
2/ atrakcyjna żona, ale nie zdradza
3/ seksu zero, bo mąż nie potrzebuje
4/ cisza w domu - nie rozmawiamy, bo nie ma o czym - poważne tematy nie wchodzą w grę
5/ mąż nie zdradza - po pracy do domu, weekendy też w domu - nie ma kiedy
6/ telewizor jeden na głowę
Efekt jest taki, że jesteśmy razem, ale osobno. A ja czuję się samotna i niezrozumiana. Jego nie obchodzi, że ja potrzebuję seksu, więc co - mam wyjść na ulicę i szukać okazji? Każda próba rozmowy na ten temat kończy się fiaskiem, więc odpuściłam. Poza tym on mówi, że kocha i niby nie mam podstaw, żeby mu nie wierzyć, ale czy można kochać i nie pragnąć? I tak żyjemy niby razem.
witam,
skoro atrakcyjna zona i bez sexu - w takim razie zapraszam na sok ;)
A gdybys mezowi, zafundowala temat do przemyslen i powiedziala mu wprost, ze kogos zaczniesz szukac, jesli nic sie nie zmieni i jesli on nie zacznie zadawac sobie trudu? To wcale nie musi byc prawda, ale dopoki on tego nie wie... Poza tym zmiana wizerunku kobiety (nie tylko zewnetrzna) potrafi zdzialac cuda ...
Czyli co???? Sam cynizm? Zero uczucia? Tylko swiety spokoj? Ja mam w domu czasem piekło jak moja pani dostaje szału menstruacyjnego. I ona nie jest pasztetem. jestem o nią zazdrosny, nie mamy kokosów i mamy tylko jeden odbiornik tv. Ale i tak jestem szczęsliwy.
Jestes szczesliwy? To po co sie wpisujesz? To sttrona dla zawiedzionych, he, he...
Na szczęściu też się mozna zawieść...
Na szczęściu można się zawieść? Nie rozumiem... Że niby osiągasz ideał i okazuje się że to dalej nie jest ideał..? Wbrew pozorom brak sensu w tym co napisałeś. Wydaje mi się że albo nie osiągnąłeś szczęścia (myśląc że osiągnąłeś), i dlatego wydaje ci się że jesteś nim zawiedziony, albo też napisałeś to bez przemyślenia,,,byle coś powiedzieć.
z mojego doswiadczenia wynika,ze ani kobiety:),ani mezczyzny nie da sie poznac..mozna zjesc beczkę soli..i dalej zycie jest nieprzewidywalne-zawiodlam sie,rozczarowalam..bolalo a moze boli nadal..pytania pozostaja bez odpowiedzi..tylko ,ze teraz juz tych odpowiedzi znac nie chce..uslyszalm wczoraj niby madre zdanie wypowiedziane przez jakas "madralinska"osobe-cyt:"badz ze mna zawsze szczery-a,a wtedy bede mogl-a cie zrozumiec".probowalam zapomniec o tym co bylo zle..i..zaczelismy jeszcze raz
w tej sytacji decyzja naprawde zalezala ode mnie(jak mowil okazalam sie madra,dojrzala..hehehhhe..dzis sama sie z siebie smieje,no ale milosc bywa slepa).i...i....dopiero wtedy dostalam niezla szkole zycia....przestalam w tym momencie byc kims waznym..a szkoda gadac....i teraz przytocze slowa znowu madrej osoby tylko duze mlodszej cyt"nie wchodzi sie dwa razy w to samo gowno"(cyt .dokladny)
i co wy na to...zawiedzeni inaczej....
Mogę się zgodzić z jednym na pewno:"nie wchodzi się dwa razy w to samo gówno". Nic z tego dobrego nie wychodzi.
Potwierdzam. Nie słyszałem żeby wejście drugi raz do tej samej rzeki poskutkowało pozytywnie w dłuższej perspektywie. Coś sie zaczyna, coś kończy. Niestety tak juz jest, choc czasem boli...
tak,ale skoro decydujesz sie wejsc drugi raz..tzn,ze masz nadzieje,,ze..jeszcze "cos"pozostalo.........fakt z tej nadz.pozostalo jeszcze wieksze rozczarowanie ,bol...ale znam przypadki ,ktorym sie udalo-moze to byla prawdziwa milosc,a skoro sie nie dalo to tylko zauroczenie...sama nie wiem...:jaka lyzka to zjesc.
czyli co rozstanie to koniec uczucia?przestalas-les kochac?
Czy rozstanie to koniec uczucia? Z reguły to chyba koniec uczucia po jednej ze stron. Dla drugiej zaś strony to tragedia i niezrozumienie. Ideałem było by gdyby rozstanie było końcem uczucia u obu partnerów, lub gdyby nie było rozstań. Ideałem było by być młodym, pięknym, zdrowym i bogatym... Tylko że prawdziwe życie dalekie jest od ideałów...
niestety...to co napisalas-les..jest prawda...
fakt,najgorsza jest w zwiazku tzw samotnosc we dwoje..
odejsc?,wybaczyc?-to odwieczne pytania,ja sie przyznam-odeszlam...a czy zrobilam dobrze czy zle...to ju zweryfikuje zycie..
rozstanie nie jest wygrana zadnej ze stron to zawsze porazka ...
zycie,zycie....
co znaczy kochac?
Prawdziwe kochanie, jako uczucie to umiejętność zakochiwania się na nowo w tej samej osobie..
Dla mnie kochać to patrzeć, słuchać i być. Zawsze. Miłość jest tym powstającym wtedy ciepłem.
po co tyle pisać,więcej pokory
Miłość...to dawać a nie brać...jeżeli dajemy to sami w zamian otrzymamy...problemy przychodzą jeżeli chcemy brać...Wystarczy tylko troszeczkę wysiłku aby się zorientować jak wygląda psychika kobiety a jak mężczyzny ,jakie są potrzeby i starać się temu zaradzić to miłość nie zgaśnie...Przypomnijmy sobie początek miłości nikt nie myślał o braniu każdy chciał dawać... wszystko się rozwijało i kwitło...podobnie jak w przyrodzie...
widze Wasze rozczarowania, sama sie z nimi borykalam do czasu az zadalam sobie pytanie,... czego chce? wyszlo, ze jego wiec zapomnialam,teraz staram sie nie stracic zadnego dnia i nie pamietac tego co mi zrobił, jesli nie zapomnisz, nie pozbedziesz sie rozczarowania... i bedzie to bolalo tylko Ciebie...