Kończę studia, boję się

Zawiedzeni pracą

Ostatni rok, kierunek niespecjalny, angielski przeciętny w stronę słabego... Boję się.
Dzienne studia to takie życie pod kloszem, przytulny, nie drogi jak na stolicę akademik, zero obowiąków, wsparcie rodziców, stypendia. I to wszystko sie kończy.
Mam ambicje, a praca za 1200 zł mnie nie satysfakcjonuje. A co jak dostanę taką albo żadnej ?
Jak w takich okolicznościach zakładać rodzinę ?
Może za granicę, pracować jako sprzątaczka za normalne pieniądze.

ja skończyłam rok temu zaoczne studia pedagogiczne i jestem załamana że wogóle taki kierunek wybrałam. Nie nadaje się kompletnie do tej roboty i jestem zła na siebie że zamiast iść na mgr na coś zupełnie innego to brnęłam w to dalej. Zastanwiałam się żeby iść na podyplomówkę ale nie wiem jaki kierunek wybrać i czy wogóle jest sens. Robić po to aby iść do pracy na produkcję - przy wielkim farcie bo w moim mieście ani w okolicach pracy innej nie ma.

Ja też kończę studia za rok, tez sie boje. Teraz pracuje jako sprzataczka w hotelu bo od pol roku nic innego w krakowie i okolicy dla takiego studenta jak ja nie ma, chociaz wyslalam stosy cv.... odpowiadam na ogloszenie w necie - jestem 1673 kandydatem na to stanowisko, a ogloszenie jest zamieszczone dopiero od 2 godzin he...he... wielkie rozczarowanie i żal

JESTEM ROZCZAROWANA BRAKIEM PRACY
Skończyłam zaoczne studia w trakcie których odbyłam kilka płatnych staży z urzedu pracy na różnych stanowiskach czyli doświadczenie jakieś mam. Mieszkam w niewielkim mieście i jestem sfrustrownana brakiem pracy i nie mówię tu o niewiadomo jakich stanowiskach ale o pracy w chociażby sklepie odzieżowym, obuwniczym. U nas bez znajomości to nawet do Bierdonki nie przyjmą. Jedyne oferty jaki sie pojawiają to typowo dla mężczyzn - kierowca, stolarz, mechanik, praca na budowie. Z roku na rok przybywa absolwentów dla kogo są pieniądze to idą na półroczny staż z urzędu pracy a potem jak się uda gdzieś wkręcić to albo opieka nad dzieckiem gdzie u mnie w mieście za taka pracę na miesiąc dostaje się 600zł albo praca na umowę zlecenie na produkcji (też dostają się ci, którzy juz mają kogoś znajomego kto może wkręcić). I jak to praca na zlecenie, prace wykonasz w zalezności 5-7 dni a potem czekasz na kolejny telefon i tak można miesiąc czekać albo się wcale nie doczekać. I za co tu emeryturę wypracować? Ile to można pracowac na umowy zlecenia, albo całkowicie na czrno jako niańka albo kelnerka na sobotnich weselach? a z drugiej strony dobrze jak komus się uda i taka robote załapac żeby pieniądze były na przeżycie najbliższego miesiąca... Wkurza mnie w że takich miastach jak moje do byle jakiej roboty trzeba mieć znajomości, trzeba znać kogoś gdzie cię ktos wepchnie bo jak nie to siedź człowieku i płacz. Baaa co tu mówić o pracy jak o staż z urzędu pracy toczą sie walki. W pierwszym rzędzie idą dzieci kończące szkołę i mające rodziców którzy pracują w jakiś urzędach i miejscach gdzie wpychają kadrowym dokumenty swoich dzieci z pierwszeństwem przyjęcia. Załuję że nie mam żadnych znajomosci...

Ja w tym roku kończę studia (Informatyka) - niby taki perspektywiczny kierunek... G...no prawda! W Polsce o pracę trudno dla absolwenta inż. bez doświadczenia. Wszędzie doświadczenie min.2 lata i znajomość całej gamy narzędzi od fotoszopa, przez UML, języki programowania obiektowego skończywszy na Bóg wie czym. I na koniec: Atrakcyjne wynagrodzenie ca. 2000 netto. Żenada. No ale nie ma co się łamać, sezon się zbliża, czas jechac na tyrkę do Holandii. Pomurzynuję sobie z 6 miesięcy i będę mógł się opitalać w Polsce następny rok. Dziękuję za wysłuchanie moich gorzkich żali. Pozdrawiam.

Stary rozumie cie na maxa. Skonczylem 5.5 roku informatyki. Tez mi mydlono o ze po informatyce bedzie bajka. totalne bzdury. Wszedzie wymagane cisco, mcsa/mcse i .net j3ee. Dostalem prace jako rysownik w programie autocad, rysuje jakies bzdury ale placa mi 600euro na tydzien. W wolnych chwilach ucze sie do egzaminow mcsa, sam oplacam wszystko, szkolenia, materialy, labolatorium w domu, serwery della, legalne oprogramowanie itp. Sam to place bo nikt mnie nie zatrudni po studiach bez doswiadczenia, wiec sam sobie je robie. Przynamiej mnie na to stac. Ale jak policze ze za serwer dalem 3tys, dwa kompy tez za 3 tys, do tego monitory, windowsy, stale ip, domena, ksiarzki itd to pewnie 10tyz zl juz wydalem. zdam mcsa i dostane prace za 3-5tys? Troche nie halo ? Z autocada wyciagam 10tys zl miesiecznie, a uczylem sie tego programu dwie doby zeby zaliczyc interview. Z informatyka to udaje sie tylko nielicznym. Pracodawcy wymagaja a sami nie maja pojecia.