Mam pecha do wszystkiego


A ja jestem zawiedzony swoim pechem. To dotyczy rzeczy waznych i banalnych. Nie ma miesiące zebym mnie cos nie dopadlo, czasem jest smieszne, czasem dramatyczne. Przyklady? Prosze bardzo: tylko z sieprnia tego roku. Kupilem auto w komisie, wywalilem kupe kasy. Ledwo wyjechalem, bo juz po 100 km. padła mi rozrzad. Koszty, kłopoty, przeklenstwa.
To auto, gdy juz je naprawiono, pozyczylem kolezance z pracy. Do jest diesel, mowilem jej o tym. I co? Nalala benzyny!!! Znow koszty itd.
Za dwa dni w jestem na poduniu Polski w poblizu czeskiej granicy. I nie wiem, ze wszedlem w strefe operatora komorkowego z Czech. Dzwonie sobie beztorsko na darmowy numer, gadam godzine ze wspolnikiem i... jestem znow w plecy pokaźną sumkę.
Robie grylla dla znajomych, na ktorych mi zalezy. Marynuje mięso przez dwa dni. Stawiam je na pienku i dmucham w żar. W tym czasie pies sąsiadow porywa mi z miski na pienku cale mięso. Uczta przepadla, znajomi zli i glodni.
Kupuje latarke w Castoramie. W domu okazuje sie ze ona nie swieci. Szukam paragonu, ale nie znajduje, bo on juz dawno w smieciach,. Biegne do kubla na podworzu, ale 20 min. temu byla smieciarka...
No i spoznilem się na pociag jeszcze z winy autobusu, ktorym jechal do dworca, ale zlapal gume.
W.

Hmm... dzisiaj po raz kolejny ujawnił się mój pech. Studiuję dość ciężki kierunek i niektórzy mogliby powiedzieć, że to wielka zasługa, że w ogóle jestem już na 4 roku, ale zawsze dobrze mi szło i nie jest to dla mnie szczególne wyróżnienie a jeszcze do tego jestem chorobliwie ambitną perfekcjonistką. Możecie sobie tylko wyobrazic jak źle znoszę porażki. Zwłaszcza te najgłupsze, wynikające z prześladującego mnie od zawsze fatum jak np. czasami umykają mi pytania na kolokwium (albo ich niedosłysze alb niedowidze dziwnym trafem), przy teście kiedy juz musze strzelac zawsze wybiore złą odpowiedź, przy odpowiedzi ustnej zadają mi akurat to pytanie, którego najbardziej nie chciałam usłyszeć, przy przktycznych egzaminach tylko ja nie osiągam zamierzonego efektu itd. Przez to mimo ze jestem swietnie przygotowana, czasami ledwo zdaje... Poza tym egzamin na prawko zdawałam już 7 razy bo zawsze cos (moje ulubione to: złę zatrzymanie sie na stopie i nie włączenie kierunkowskazu), zawsze gdzies cos zostawie i musze po to wracac przez pół miasta, ogólnie prawie codziennie cos mi wypada z rąk i pełno potłuczonych rzeczy już mam na koncie eh. Wiem, że zaraz rozpoczna sie głosy: roztrzepanie! nieuwaga! brak koncentracji! ale wierzcie mi, znając swoje wady staram sie koncentrować za dwoje. Mam już tego dosyć, że TAK BARDZO sie staram, a nigdy nie zostaje za to odpowiednio nagrodzona, wręcz przeciwnie, NIC MI NIE WYCHODZI :(
Musisz wiedzieć, że nie jesteś sam.Czasem sie zastanawiam czy ktoś nie rzucił na mnie jakiegoś uroku czy coś!Wkurwiające jest to że niektórym ludziom wszystko tak łatwo w życiu sie udaje, mają wieczne szczęście a tak jak Tobie czy mnie wszystko sie rozpada w rękach.Codziennie coś jest nie tak,coś rozwalam czasem już sie śmieje sama z siebie. Dziwne że jeszcze nic mi sie nie stało. Pozdrawiam i jak zanjde jakiś sposób na zdjęcie naszej "klątwy" to dam znać :)
Klątwa - dokładnie o tym samym ostatnio pomyślałem. Zastanawiałem się skąd ten pech i doszedłem do wniosku, że to klątwa jakaś albo urok, bo innej możliwości nie widzę. Tym bardziej, że gdy byłem dzieckiem wszyscy uważali mnie za szczęściarza - tu coś znalazł, tam coś znalazł. Potrafiłem bawiąc się z kolegami wyłowić w kałuży portfel, albo wypatrzeć w okienku do zsypywania węgla leżący tam złoty kolczyk itp. Masa takich zdarzeń była. A teraz? Z każdej strony tylko, jak to nazywam, strzał w ryj. Nowa praca, niby wszystko ładnie pięknie, ale za chwilę coś mi się nie udaje, coś spieprzę... I nagle zauważam, że przy wykonywaniu najprostszej czynności zaczynam się zastanawiać jak to zrobić żeby dobrze było. Rozbija mnie to. Już rozbilo właściwie. Zabiło to we mnie pewność siebie. Ja śmieję się z siebie już nawet wtedy kiedy coś mi się stanie. Na szczęście jak do tej pory prawie nic groźnego. Bo dochodzi w moim przypadku do małego paradoksu. Jak na pechowca mam niesamowity fart. Jak tak czasem przeglądam sobie w głowie niektóre wydarzenia, to naprawdę dochodzę do wniosku, że powinienem już nie żyć. A żyję. Tylko co to za życie...
Czekam z niecierpliwością na sposób zdjęcia "klątwy". Pozdrawiam;)
A może niektórzy muszą mieć tak źle jak żeby inni mieli lepiej. Ktoś tam na górze jakoś źle wydzielił to szczęście. Dostałam dziś jakiś niby szczęśliwy amulet i jak założyłam to spadłam ze schodów dlatego nie wiem czy Ci pomogę. Trzymaj się!
Wolna wola jest tylko iluzją.
Oto co tak naprawdę zdecydowało i wciąż decyduje o was, waszym życiu i tym, kim jesteście.
http://radioamator.elektroda.eu/przypadek.html
mooj sierpien...od pierwszego zapieprz w pracy,dzien w dzien po 12 godz,bo nie ma komu pracowac,urlopunie dostane bo nie ma komu pracowac,starsi maja pierwszenstwo:/w koncu dlugi weekend ,wyczekany,wyteskniony...5 krokow pierwszego wolnego dnia i ...zlamana noga,gips na 4 tygodnie,jedziemy do szpitala,po drodze stluczka:/potem okazuje sie ze prawko nie wazne,w systemie bo na dokumencie pisze bezterminowe...bo komus sie pomylio,kasa kasa kasa....w pracy draka bo L4,umowa do kocnca pazdziernika:/na uczelni podali kryteria stypensialne,0,05 zabraklo do stypendium naukowego:/ za semestr nauki podwyzka 1000zl....zyc nie umierac....i niech mi ktos ku...powie ze pecha nie ma
Witam! Rozmawiacie o pechu, jaki to macie w pracy itd. Powiedzieć Wam co ja mam w życiu?! Nic! Pracy nie mam a szukam jednak jak zawsze jest tak "prawie" i kiszka. Młody jestem, studiuje, nie mam nawet za co dojechać do uczelni. Ostatnio byłem samochodem ojca, dwa razy mi się zepsuł i przy -25 stopni stałem przez trzy godziny i go robiłem. Hm co dalej? proszę bardzo, z rodzicami żyje jak z nieznajomymi, każde moje jakieś marzenie, w stylu przyszłości, szkoły akurat w idealnym momencie wygasa (chciałem iść do wojska, zlikwidowali szkoły wojskowe akurat w tym roku, później kolejne, tam gdzie składałem). Próbowałem wyjechać za granice, miałem parę kontaktów i skończyłem się na telefonach. Szczerze przyznam, że najbardziej dobija mnie zazdrość, przyznaję się, to jest moja duża wada. Ale nawet rodzeństwu zazdroszcze, że przeszli sobie przez studia itd. mają pracę i są szczęśliwi. Wspominałem o wojsku, co było/jest moim niedoszłym marzeniem i widzę jakiegoś żołnierza, który opowiada jak to ch...owo jest w wojsku, bo musi dużo biegać.. Ja muszę biegać po jakiś budowach przez cały dzień, żeby potem mnie okłamano i wypłacono 300zł za miesiąc. Ogólnie wszystko co robię, to mi nie wychodzi, wręcz przeciwnie, co robię, co próbuje to się obraca przeciwko mnie, jakbym rozpoczynał każdego pecha w moim życiu pozytywnym działaniem. Staram się w życiu być dobrym człowiekiem, pomagać innym, ale już nie mam siły dalej być tak nagradzanym przez los. Dziękuje za chwilę wysłuchania tego żenującego tekstu. Pozdrawiam.
Hej.Ja jestem w podobnej sytuacji.Moge ci opowiedzieć o moim zyciu...Same pechy nie dokończone sprawy...Przykład?Moi rodzice maja 2 auta.niedawno kupili vw polo 2002..Fajne autko wyjebane....Maja jeszcze malucha...Te auta jakby mi mówiły odpierdol sie ode mnie..Dzisiaj własnie poszłam do niego.odpalic go sobie i wiesz co?Nawet sie nie chciał otworzyć...czaisz?Jak w piatek chciałam odpaic malucha zeby sobie pojeździćto nie dośc ze nie chciał odpalić to jeszcze przez glupia sasiadke musialam go przepychać..Mam wrażenie ze jestem kukielka mojego zycia..ze ktos nim steruje..nic mi nie wychodzi...ale to nic, a jak mi cos wyjdzie to szkoda sensu....na towszystko.....kazdy aspekt zycia mi nie wychodzi....i powoli powoli trace motywacje do czegokolwiek..ale z 2 strony jak mi cos wyjdzie to sie ciesze tak strasznie ze dla tej ogarniającej mnie radości warto robic małe rzeczy...Powiem ci jeszcze ze nie fajne jest samo osiąganie marzeń ale cała droga jaką przebywasz zeby je osiągnać...:):):):):):):):):
JA PIERDOLE! CO TO JEST, MAM TAKIEGO PECHA ŻE GŁOWA BOLI. kUPIŁAM SOBIE TELEFON NA ALLEGRO WYDAŁAM KUPE KASY, ALE CO ? oCZYWIŚCIE CAŁY CZAS SIĘ WYŁĄCZA. POPROSTU JESTEM TAK ZAWIEDZIONA.
mAM Z PRACY NA PRZYSTANEK 5 MIN.cODZIENNIE WRACAM DO DOMU AUTOBUSEM KOŃCZĘ ZAJĘCIA O 14 35, AUTOBUS MAM 14 43. ALE ZAWSZE SIE NA NIEGO SPÓŻNIE. pOPROSTU PECH, NIE Z MOJEJ WINY BO BIEGNĘ NA AUTOBUS, ALE ZAWSZE JAK JUŻ DOBIEGAM ODJEŻDŻA I JUZ GO NIE MA. !! dzIŚ IDĄC PO SCHODACH SKRĘCIŁAM KOSTKE. nORMALNIE ŻENUA. !!!!! pECH PECH PECH !
a ja mam takiego pecha nawet gdy ide na przerwie do sklepu wszystko spoko po cichu ale kurw* musi nauczyciel jechac do domu i kurw* musi zadzwonic do szkoly ze jestem kurw* poza terenem szkoly . czym dojezdzam ? rowerem oczywiscie zawsze musi sie mi kurw* spierdoli* 3 km od domu . jade szybko to mi kurw* musi przednie kolo od krecić i musze pierdolna* na ryj o zol .. takiego pecha jak ja mam chyba nie ma nikt z was ...
hahaha ale się uśmiałam a myślałam że to ja mam wielkiego pecha:D dzisiaj byłam załamana ale jak przeczytałam co piszesz to mi normalnie przeszło;) oczywiście życzę aby ten pech Cię opuścił:)
A ja uważam, że nie jesteś ciapą. Ja to chyba mam większe nieszczęście niż Ty. Ja już tak się przyzwyczaiłem do pecha, że już aż tak mnie nie ri\usza, po prostu wiem, że zaraz znowu coś się wydarzy. U mnie: jechałem 100km po samochód, dziłał bez zarzutu. Rano pojechałem do pracy, odpalił, po pracy kicha. Wymieniłem jakieś tam części, kupiłek AK, kasy poszło. Zaś nie odpalał. Więć znowu do mechanika. Auto miałem 3 m-ce, a pojeździłem może z 2 tygodnie, bo wiecznie coś. Potem jak już usterki zostałey usunięte i chodził bez zarzutu, to zimą wpadłem w poślizg i dachowałem, auto poszło się... Tyle szczęścia w tym pechu, że mnie nic się nie stało, przeżyłem i nie miałem, żadnych, ale to żadnych obrażeń, a spoglądając na auto, to...wyglądało zupełnie inaczej... A! Wcześniej musiałem wypowiedziec umowę z ubezp. i wziąć auto na siebie, więc zrobili rekalkulację składki, tak, że za pół roku miałem do zapłaty 1200zł. Bosko! Co dalej? A np. na uczelni okazało się, że nie studiuję na tym wydziale tylko na wydziale w innym mieście...ale to się dało szybko naprawić. Co jeszcze? Sąsiad zalał mnie z 3 razy, ostatnio w sobotę (22.08.2009). A! zapomniałem! na tamto auto wziąłem pożyczkę. Pożyczka na 36 m-cy a auto po 3 miesiącach do kasacji. Więc jeszcze spłacam pożyczkę ok. 200/ m-c, za auto, którego nie ma. Teraz wziąłem kredyt kosolidacyjny, by spłacać mniejsze raty, byłem zmuszony, bo tracę niebawem rentę rodzinną po rodzicach. No i spłaciłem wszystkie zobowiązania, a tu co? kolejne wydatki i nikt nie powie mi, że to mogłem przewidzieć!!! Leczenię zębów okazuje się droższe niż myslałem. Za jednego zapłaciłem 300zł, ale czeka mnie jeszcze wydatek 700zł. Bo nie mam innych wydatków!!! Dalej...w pracy postanawiają wysyłać na bezpłatne urlopy, nawet dział księgowości, w którym pracuję...jeszcze nie wysłali. Ale tak się czepiają wszystkiego, że kurwica mnie bierze. Na stres to ja jestem odporny, ale tu to i ja wymniękam. Codziennie coś... Po drodzę tych wszystkich wydarzeń doszły jakieś osobiste pechy typu: śmierć rodziców, koniec związku partnerskiego, jakis koniec przyjaźni i juz nie wiem co jeszcze, tyle tego. Chcę chociaz raz mieć spokój, bo za co kolwiek robię, zawsze niesie to za sobą klęskę. I śmiał mi ktoś kiedyś powiedzieć, że "Karolku, Ty masz szczęście w nauce". Nie uczyłem się, brałem na zrozumienie i nie miałem z tym problemów, ale co to mi kur... pomoże??? Bo co z tego jak za naukę musze płacić, więc nawet uczyć się nie mogę, heh. czego chcę? Nie chcę kokosów, nie chcę posiadać siły sprawczej... Chcę żyć, nie mysląc codziennie o tym , że coś nie wyjdzie. Chcę kupić auto i ono będzie sprawnie działać, bynajmniej tydzień po zakupie. Chcę kochanego związku, chcę pracy, gdzie czepiają się jak wszędzie, ale nie codziennie i nie o takie pierdoły, jak w przedszkolu. Chcę, żeby mnie juz sasiad nie zalewał, chcę życ, chce się uśmiechać i wiedzieć, że jutro może być tylko lepiej!!!
a kto w tych czasach pecha nie ma? jak nie weekend rozwalony, bo pogoda brzydka, lub chciales gdzies jechac i prosisz meza a mu se nie chce. Kupujesz auto, a tu po dwóch tygodniach cos sie psuje. A to w pracy wiecznie ci gadaja,ze wiecznie cos jest nie tak jak trzeba. W domu rodzina dobija! Stary chleje, a matka zrzedzi, brat wkurza i siostra kradnie rzeczy i oddaje zniszczone po imprezie. Sprzet sie rozwala,a kasy nie ma na nastepny. To jets malo przykladów, bo jest ich wiecej i wiecej... wy sami je przedstawiacie.
Odpowiedz jest dla mnie prosta! Sama mam pecha i też jakoś z tym żyje. Nie poddaje sie i nikomu o tym nie mówie,ze mi cos zle wychodzi. Motywuje sie mocno w sobie i radze sobie jak tylko potrafie. To pomaga, bo potem jestes z siebie dumny ze sam cos osiagnales.
Im wiecej bedziesz o tym myslał,ze masz pecha to tym bardziej bedzie widoczny i odczuwalny dla ciebie. A inni tez moga odczuc twoje niezadowolenie i postawe jaka prezentujesz.
Jesli kupuje auto, staram sie jechac po zakup z doswiadczonym mechankiem. wole mu zaplacic niz potem 5 krotnie tyle za naprawy po 2 tyg.
Sprzet zawsze sie psuje, zalezy jak trafimy. Na to nie ma rady...Tylko paragonów nie wyrzucam nigdy, nawet jak ciuchy kupuje;-)
A jak kasy nie ma! To zacznij troszke oszczedzac, jak zawsze cos sie stanie co jest niezwlocznie potrzebne, zawsze masz swoje pieniadze i nie musisz sie nikogo prosic zeby ktos tobie pozyczyl. Wole odkladac pieniadze na auto 2 lata niz brac kredyty, splacam dwa razy tyle.
Cos w danym dniu nie wypali i nikt nie chce cie sluchac? sam rob to na co masz ochote. Ja meza sie nie prosze zeby ze mna gdzies jechal. Jak nie to nie, sama jade!
A w pracy zawsze cos jest, duza zmiennosc charakterów kolo ciebie... jednym uchem wpuszczam a drugim wypuszczam( o ile to banal jakis). Wazne sprawy robie, bo musze. tylko szef moze mi mowic co mam robic, a nie inny pracownik, ktory jest taki sam jak Ja!
Pozdrawiam wszystkich pechowiczy;-) Sama nim jestem, ale damy rade...
nie myśl o tym że masz tego pecha bo Cie nigdy nie opuści...ja też mam strasznego jak sie wali to po całości nie jesteś sam...z tym problemem pozdrawiam
A ja uważam, że jesteś zwykłą ciapą, której brak zdolności przewidywania.
Auto każdemu może się zepsuć, bo auta po prostu lubią się czasem psuć, Koleżanka zapomniała, na drugi raz przyklej jej karteczkę do deski rozdzielczej. Sprawdzaj zawsze gdy jesteś blisko jakiejkolwiek granicy jaki operator wyświetla Ci się na monitorku komórki i wtedy dzwoń. Wiesz, że pies sąsiada lubi do Ciebie zaglądać, więc stawiaj jedzenie w niedostępnym dla niego miejscu. Po co wyrzucasz paragony od rzeczy na które jest gwarancja na podstawie paragonu? Spóźniłeś się na pociąg bo za późno wyszedłeś, a nie z winy autobusu, który ma prawo się zepsuć jak każde auto w każdym momencie.
Mnie w zeszłym roku tornado zniszczyło auto l lewej strony, a za parę dni jaśnie pani adwokat wymusiła pierwszeństwo bo się jej spieszyło na rozprawę i pogniotła mnie z prawej strony. Ale nie narzekam, bo autko było nie do zajeżdżenia i gdyby nie te przypadki, to pewnie bym nim jeszcze długo jeździł, a tak kupiłem sobie fajną Hondę i jestem z niej bardzo zadowolony. :) I teraz nim gdzieś pojadę, to sprawdzam warunki pogodowe, a dojeżdżając do każdego skrzyżowania zachowuję bardzo szczególną ostrożność i da się z tym żyć normalnie nie narzekając na wszystko i na wszystkich. :)
Pozdrawiam ludzi bez problemów! ;P
A kim Ty jestes, zeby mowic, kto jest ciapa, a kto nie? NIe podoba ci sie, ze ludzie robia z czegos wielki dramat to zrób wszystkim wielka przysługę i wyjdz z tej strony!!!!!!!!!
cześć!
jest takie miejsce gdzie możesz to wykrzyczeć bez ogródek:
www.wkurwieni.pl
sprawdź!
Jest tez inny podobny serwis Wkurwia Mnie. Zachecam wszystkich zawiedzonych i zdenerwowanych aktualna zimą o odwiedzenie serwisu
przeczytalam...nawet dwa razy ..i..humor mi sie poprawil...podziwiam twoje poczucie humoru:)pozdrawiam...(smiac mi sie chce ,dobry tekst..naprawde...brawo!!!)
fakt ,albo jesteś dobrym gawędziarzem ,albo naprawdę masz wyjątkowego pecha.
Jedno jest pewne ,jeżeli jest to pierwsze ,powinieneś rozśmieszać zawodowo ludzi ,wtedy wpadloby ci troche kaski.
Pozdrawiam.
a mnie to nie rozśmieszyło... czytałam to jak relację ze swojego życia. u n mnie to standard. Współczuję i Tobie i sobie. życie bez pecha byłoby piękniejsze...
Hmm... mnie też troszkę to rozśmieszyło, ale na pewno autorowi nie jest do śmiechu. Mieć takiego pecha, nie szczęście, czy jak tam to nazwać... Z jednej strony to wina zwykłej ludzkiej glupoty, a z drugiej, faktycznie pecha. Ja radzę bardziej siebie pilnować, bo kto wie, co jeszcze może się zdarzyć :) Ale gorrąco pozdrawiam i życze powodzenia!
Odkąd pamiętam zawsze mi wszystko szło jak po grudach. Zauważyłem, że najbardziej rzeczy na, na których mi zależy. Jak mam zlew na wszystko to jakoś da się przeżyć ale przecież nie można być wiecznym ignorantem. Samochody to już flagowy przykład im więcej dbam tym więcej się rozwala, ale nie można tylko wsiadać i przekręcać kluczyka, bo w końcu z logicznego punktu widzenia sam je dobije. Reklamacje kina domowego, czajnika, odkurzacza, mikrofali to jedne z przykładów. Ba powiem Wam, że nawet eksperymentuje: czasem kupie coś z górnej półki a czasem coś bardzo taniego, nowe lub używane. Biorę karton z samego środka stosu albo z brzegu, a i tak reklamuje ! Komputer....hmmm same najnowsze patche antivirusy firewalle a i tak się zawsze jakiś wirus wślizgnie i to żebym jeszcze dowiedział setki stron dziennie ! Wchodzę na zaufane witryny nie przemierzam internetu wzdłuż i wszerz. Nie będę się już rozwodził tutaj o problemach ze zdrowiem, pechem w większości konkurencji, zawodów w których brałem udział. W zasadzie powoli moje zdrowie psychiczne zaczyna podupadać i nie wiem jak długo dam sobie z tym radę. To co powyżej to jedynie czubek góry lodowej opisany w telegraficznym skrócie.
hahahaahaha to jest pech ?? nie gadaj ! ale jesli chodzi o auto to też mam takiego pecha kupiłem daewoo nexie 1.6 benzynke na pełnym wtrysku jade chce skrecac w prawo jebud juz siedzi we mnie koles starym merasiem ze niby zagadał sie z dziewczyna przez komóre czy cos ... wczesniej zapalił mi sie olej od frytek co mi matka wstawiła i powiedziala tak cytuje '' młody słuchaj masz tam olej wstawiony wstaw frytki jak sie rozgrzeje'' ja na to spoko ! pożar w kuchni na 102 ;p noga poparzona morda tez no bo w strazaka sie chcialem bawić ale nic grubszego sie nie stało później kupiłem WV polo 1.0 silnik nie wymieniłem rozrzadu ! i co ?! JEB !! klawiatura przestawiona pasek jeszce głowica jebła amen kasa leci ! kupiłem w poniedziałek motor ZIPP PRO 50 bo nie mam kategorii A tylko B mam no i czekam do srody czyli do wczoraj oddaja motor pol godziny przed zamknieciem sklepu jade i pizd !! chuj ! stoje na srodku skrzyżowania , jeszcze dość że tir nie jechal i by mnie jebło i swiety spokój ! szok normalnie,nie wspomniałem ze jadac nieszczesna polówką z pracy do sklepu gdzie kupiłem motor (bo go oddałem rzecz jasna bo źle zlożony był) jechal z nad przeciwka ciężarowy i kamień odbił i jebnął prosto w przednia szybe od strony pasazera jak ktos nie wierzy z miłą chęcia wrzuce fotke z komóry i motoru ferelnego i nawet w piwnicy mam stara kuchnie spalona i zdjecie rozbitej nexii też! jakies szczególne znaki moge dodac jak ktos chce...rozbite czoło z blizna jak w qmpla wjechałem rowerem , źle zrobione przelewy. w pruszczu mi moja kobieta zatrzasnela kluczyki w stacyjce w tej że polówce ! a chciałem tylko sprawdzić po ile sa hamburhery w mckaszub (przydrożny bar) koszmar powiadam wam.dobrze ze sprzedawca miał klucz francuski mialem czym szybe wybic oczywiscie okazalo sie ze to najdrozsza w calym aucie bo jakos tam zgrzewana szyba czy cos...i tak przesladuje mnie całe zycie a mam juz 25 lat także swoje juz przezylem.wierzcie mi ze jeszcze nie wiecie jakie życiie może być wstrętne..A jestem mieszanym typem człowieka troszku choleryka i troszku wariata optymistycznie nastawionego wynik = depresant , niektórzy mówią "czubek" Pamiętajcie ! Zawsze pozytywnie ;p
Super to co się wam przytrafiło to nic... ja uważam że mam pecha bo :2 tygodnie temu oczywiście byłem na treningu piłki nożnej stałem na bramce patrze ..strzał obroniłem a piłka którą wybiłem poleciała najpierw na trenera któremu złamała nos potem wybiła szybę a na koniec rozjebała świat ;p pozdrawiam
przejmujecie sie takimi blachostkami? Nie mam prawdziwych przyjaciół, chlopaka. Nie jestem za grosz ładna och prawie bym zapomniała mój ojciec jest alkoholikiem. Mam przerombane w zyciu i musze sobie z tym sama radzic. Czasem warto sie zastanawic kto ma prawdziwego pecha
No więc ma się w życiu tego pecha. Ja mam co do miłości...Zakochałam się w facecie.Cały czas myślałam że on we mnie nie a tu się okazało że on we mnie też ale różnią nas 4 lata różnicy!Bujałam się w nim od 4 lat ..... !!!!!!!! I to jest porażka. Tyle czasu byłam załamana i dalej jestem płakałam i cudowałam. A teraz jest jeszcze gorzej
Witaj.
Wiesz, jeśli ludzie się kochają i szanują, różnica wieku nie ma większego znaczenia :)
wiesz, róznica mojego związku to 10 lat;-) ogarnij się dziewcze...
Pech to błogosławieństwo prędzej czy później każdego złapie ja do mojego sie przystosowalem :D i się nim nie przejmuje bo życie jest za krótkie żeby sie przejmować takimi pierdami :D a więc coco jumbo i do przodu :D!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
To teraz ja z moim pechem...
Zawsze ale to zawsze psują mi sie jakieś sprzety nie mam w domu czegoś co się nie popsuło.Zawsze cos nawala jak chce odłozyć jakąś kaske.I jeszcze nigdy mi sie nie udało,bo musze albo kupować nowe,albo naprawiac i płacic słono.
Od ponad trzech lat nie pamiętam spokojnego okresu w moim zyciu.Zawsze cos sie dzieje.Tak po kolei dziecko chore,ja chora,w pracy kicha,pieniędzy brakuje,coś się zapsuje,w samochodzie coś poleci,bla,bla,bla...
Jak uporam się z jednym problemem to wyskakuje następny.Juz się nawet przyzwyczajam i tylko czekam co będzie następne.
Ostatnio strzeliłam do męża,że napewno cos się zepsuje,bo jakiś czas takiego problemu nie było i co...zepsuł się dekoder.hahahaha
Juz nie mam siły,ile mozna się szarpać,chce zyć w końcu normalnie i cieszyć się tym zyciem,a tu zawsze jakieś problemy.
Juz podejrzewam że ktos rzucił na mnie jakiś zły urok.Moje problemy nie wynikają z moich zyciowych pomyłek,o takie sprawy ja nie mam do losu żalu.To sa sprawy,na które tak naprawde nie mam kompletnie wpływu i to mnie najbardziej wkurza.
Witaj.
Polecam zmianę podejścia do całej tej sytuacji. Zamiast rozmyślać o nadchodzących problemach, nastaw się pozytywnie, zacznij myśleć: ,,Nie no, przecież nie psuje mi się wszystko co 5 min., więc nie jest źle, co więcej, będzie jeszcze lepiej. Inni znajdują się w znacznie gorszych sytuacjach, a ja muszę przezwyciężyć mojego pecha i DAM SOBIE Z TYM RADĘ, a jak, inaczej być nie może :) "
Pozytywne nastawienie to połowa sukcesu, uwierz. Pozdrawiam...
chciałbym miec takiego pecha jak wy macie. róznica wieku, brak chłopaka - śmiechu warte. ja to mam pierdo*go pecha. zaczeło sie w grudniu - w nocy wpadłem w dziure samochodem (nioznakowana) zmiscilo sie do niej pół samochodu, 2 tygodnie pozniej zostalem wmeanewrowany w uszkodzenie samochodu na parkingu. oczywiscie policja itd - sprawa umorzona. ciagali mnie przez 3 tygodnie po czym stwierdzili ze nie jestem winny. strata czasu i nerwów. po tygodniu puka do mnie włascicielka samochodu i żąda kasy bo jak nie to sprawe zalatwi inaczej - zleciła sledzenie mnie jakiemus detektywowi i wie wszystko na mój temat. w miedzyczasie wypadla mi plomba z zeba - poszedlem do stomatologa - stwierdzil ze plomba wypadla poniewaz ząb pekł na pól. porazka zszedlem z fotela stomatologicznego, pojechałem do domu. na drugi dzien po pracy wziąłłem ukochane zwierze na rece - złamałem mu łapke. weterynarz, zabieg zwierzątko nie przeżyło :( to jest pech.
Ja mialam pecha nawet otwierajac ta strone bo mi cos dziwnego sie pojawiło a tak bardzo chcialam napisac.. teraz piszę ale nie wiem czy sie"doda" prawdopodobnie, nawet jesli sobie zapiszę tę wiadomosc to i tak cos sie stanie i sie nie wyswietli.
Cale zycie pod gorke ale jestem/bylam? wierząca i zawsze czułam wręcz ze jak sie cos dzieje zlego/gorszego to tez to jest po coś - pozniej okazywało się że np pół roku szukania pracy wplynelo na to ze musialam wyjechac za granice, a tam sie ulozylo na tyle ze moglam i na slub odlozyc, i tak o na "dobry poczatek", jednak wrocilismy po 2 latach bo nie jestemz tych ludzi co mogą bez rodziny zyc dlugo, wrocilismy i od roku szukam pracy, oszczwednosci ktore mialy byc na "wklad wlasny" jak znajdziemy prace i wezmiemy kredyt, prawie sie juz rozeszły a pracy nie ma (oboje mamy studia wyzsze, heh choc wiem ze to o niczym nie swiadczy w tych czasach)
Od 3 lat staramy sie o dziecko i nic.. robimy badania, wydalismy mase pieniedzy na to i dalej nic, caly czas ktoras znajoma zachodzi w ciaze i jeszcze sa przypadi ze zachodza dziwczyny ktore mialy problemy powazne, takie ze w sumie male szanse byly zeby mialy dziecko, ale mają, inne wpadają, slyszalam o jedej co usuneła.. heh az sei zyc odechciewa.. czemu Bog jesli istenieje daje dzieci takim idiotom? widze na ulicach patologie - ćpuny, pijaki i chodzą takie z brzuchami.. ja jestem zdrowa, mąż tez, jestesmy normalnymi ludzmi, nigdy zandych uzywek i dalej nie mozemy miec dziecka, teraz to chyba nawet dobrze bo za co utrzymac?
Znajomosci nie mamy zeby prace zdobyc, prace maja wszyscy ludzie ktoryh znam chocby z widzenia albo slyszenia wiem jakie szkoly pokonczyli, albo raczej nie pokonczyli: srednia, gimnazjum.. i do pra na kase w tesco, w biedronce - ok ja nie chcialabym tak pracowac ale oni mają pieniądze, mieszkanie z urzędu, dziecko, - zaczyna sie ukladac - nie chodzi o to ze zycze im zle, ale czlowiek cale zycie sie starał, konczyl studia ale tez wyszedl z tej uczelni z jakimis umiejetnosciami, i nic.. Kolezanka skonczyla prawo,, ale nie ma znajomosci zeby na aplikacje sie dostac wiec od 3 lat siedzi bez pracy bo na kase do takiego tesko jej nie chca a nawet tam byla pytac..
BEdaz za granica poniewaz nigdy nie bylo mnie stac kupilam sobie troche ubran.. z mysla ze bede mogla w Polsce miec ladne, tam mialam mniej okazji do noszenia i co? i UROSŁAM chyba! przytyc swoja droga jakies 6 kg ale zeszło jzu ze stresów od powrotu polowa wiec nie jest to kwestia tuszy ale ubranai sa poprostu za małe! tak jakby od lezenia się kurczyły. Ja nigdy nie mogę nic mieć! :(
Cche dobrze, kupie do domu np owoce ktore uz mozna bo w dobrej cenie, chce zrobic ciasto.. stalo mi sie cos z mikserem wylało cos i ciasto do wyrzucenia, jestem mloda mezatka wiec gotuje od niedawna ale pierwsze 2 lata wygladaly tak, ze kazde danie musialam z 2 razy zepsuc zeby sie nauczyc - nie przez brak umiejetnosci ale to złapałam za cukier zamiat soli, to przypalilo sie choc nie powinno bo dobre garczki.. Robie podyplomowke bo chcialam cos jeszcze umiec zeby miec wieksze mozliwosci.. i co? i sie okazuje ze jakies nieprzewidziane koszty wychodza teraz! W ciagu 2 msieniesy poparzylam sie 3 razy: wylala mi sie woda z termoforu (zimą) innym razem pekł czajnik porcelonowy-elekryczny jak nioslam wrzatek i na nogi wszytsko.. nie mam blizn ale jakos nie nazwala bym tego szczesciem w nieszczesciu, nie mam za to czanika - drogiego na ktory sobie pozwolilam bo taki chcialam miec i jeszcze bylo mnie wtedy stac :( moglabym pisac ipisac ale pweni i tak sie nei wysle ta wiadomosc heh albo nikt nawet nie przeczyta .. Teraz jakos luzniej mi sie to pisze ale tak naprawde zastanawiam sie co takiego zrobilam ze BOg mnie tak każe, albo: zaczynam zastanawiac sie w co ja wierze? tam nikogo nie ma, jestem o tym coraz bardziej przekonana: Bog gdyby istnial nie pozwolil by tak cierpiec i nie doswiadczal by mnie tak, a jesli doswiadczal to choc dawal by mi jakies "znaki" ze jest i nadzieje ze bedzie lepiej, tak jak kiedys mysialam "wszytsko jest po cos" wtedy tak bylo, teraz nie widze sensu swojego zycia ..
Cześć
Mi również w życiu się nie układa, strasznie dobija mnie brak pracy. Też jestem po studiach :( Z jednej strony jak czytam takie posty to się pocieszam że nie jestem sama w takiej sytuacji, co chwilę słyszę że ktoś wykształcony nie może znaleźć pracy, ale z drugiej strony to chyba pociesza mnie to coraz mniej, bo jak tak można żyć dzień po dniu? Już nie wiem co mam ze sobą zrobić. Nawet nie mam z kim się spotkać, pogadać, żeby zabić czas...
najgorzej jest gdy czlowiek robi wszystko co w jego mocy, stara sie jak moze, -albo-nie robi nic..-i wynik jest ten sam..czyli wielka d....a..i tak od lat...
nie pomaga tez bycie idealista
to juz jest wkurwiajace caly czas mnie same zle rzeczy dopadaja !!!
Ja mam tez pecha w zyciu.Od pewnego czasu nic mi sie nie uklado caly czas mam problem za problemem.Co zrobie nawet dobrego zawsze obraca sie przeciwko mnie.Nie ma dnia w ktorym mnie by sie nic przykrego nie wydazylo,a jak mam szczesliwy dzien bo nic mi sie zlego nie wydarzylo to jestem az dziwiona.Ja jestem ogolnie dobra dziewczyna i o dobrym sercu.Dla kazdego jestem z sercem i chce zawsze dobrze,ale jak bym sie starala to mnie nigdy nikt nie doceni.Jak z jedna zecza wydazy sie dobrze to mnie dopadnie inny problem.Nie wiem czemu tak jest.Tyle na swiecie ludzi jest zlych,podlych i oni zawsze spadna na ztery lapy.To wszystko jest przykre ale co zrobic.Zycie jest bardzi niesprawiedliwe.
Pozdrawiam.Aga.