Nic mi nie wychodzi w życiu

Zawiedzeni sobą

Witam.
Mam 23 lata. Studiuję w Lublinie. Początkowo byłem zachwycony swoimi studiami. Historia i polityka to moje największe zainteresowania. Stopniowo jednak dziwne wymagania na uczelni skutecznie zniechęciły mnie do jakiegokolwiek zainteresowania swoimi studiami. Był to dla mnie dramat, bo jak się zastanowić to co ja takiego wyjątkowego umiem robić i w ogóle po co żyję? Historia była dla mnie sensem istnienia. Jestem zwykłym przeciętniakiem i nie wynajdę żadnej super energo oszczędnej żarówki, ani nie odkryję zaginionych źródeł. Czuję się nic nie warty. Nie muszę zarabiać milionów. Zwyczajnie pragnę czuć sens swojego życia. Zachodzi mi w głowie taka myśl-Skoro Bóg chce żebyś żył to musi mieć jakiś plan. Dlatego trochę podbudowałem się na duchu. Zawsze byłem nieufny do ludzi, dlatego nigdy nie umiałem się nikomu zwierzyć. Dopiero na trzecim roku poznałem kilku ludzi, którzy pomogli mi jakoś bardziej przekonać siebie o własnej wartości jako człowieka. Oni nie musieli nic do mnie mówić. Wystarczy, że traktowali mnie po prostu zwyczajnie. Los chciał, że jedna z poznanych dziewczyn wydała mi się wyjątkowa. Zakochałem się w niej jak jeszcze nigdy w życiu. Niestety nie wierzyłem, że ona zwróci na mnie uwagę. Była i jest niesamowicie piękna. Nie wygląda jak wiele pustych lalek. Jest niesamowita. Ubiera się ze smakiem. Po prostu inteligentna dziewczyna. Wiele razy ze sobą prze imprezowaliśmy, ale dziewczyna zdawała się nic we mnie nie widzieć. Co prawda miała chłopaka, ale nie była z nim raczej głęboko związana. Ja w końcu nie wiedziałem co mam robić. Pomyślałem, że dziewczyna i tak mnie nie zechce, a jak się dowie o wszystkim to zacznie mnie unikać. Po pewnym czasie (niestety za późno) domyśliłem się, że dziewczyna mnie sprawdzała. Chciała wybadać co do niej czuję, ponieważ rozeszła się z chłopakiem i szybko go opuściła. Dowiedziałem się o tym o wiele za późno. Pomimo, że przyjaciele mnie dopingowali, to ja nie zrobiłem nic i chyba już wtedy było za późno na cokolwiek. Poznała innego i chodzi z nim do tej pory. Ja tym czasem postanowiłem zapomnieć. Poznałem inną dziewczynę o tym samym imieniu. Niektórzy twierdzili, że było to z mojej strony celowe. Może mają coś w tym racji. Nie wyszło mi z tą drugą dziewczyną, ale byłem zadowolony, bo spróbowałem. Przynajmniej raz się nie bałem. Teraz jestem sam. Boję się co będzie dalej. Nie wiem co robić. Nie chcę być sam a jestem już na piątym roku studiów. Pomyślałem nawet, aby spróbować nawet w biurze matrymonialnym. Mam dość samotności.

To dosyć interesujące... No cóż. Pamiętam kiedy jeszcze za młodu (chodź nie twierdzę teraz, że jestem stara) potrafiłam cieszyć się życiem. Teraz nie wychodzi mi nic. I zastanawiam się czy mam po co żyć. Mam przyjaciółki tylko teraz należałoby się zastanowić "czy to wystarcza" ? Nie... Moim pragnieniem oprócz studiowania medycyny także w Lublinie oraz innych spraw jest posiadanie przyjaciela, nie wiem; po prostu bratniej duszy. Nigdy nie miałam przyjaciela płci przeciwnej, a chciałabym zaznać takiej przyjaźni. Chciałabym słuchać opinii z perspektywy facetów. Aż mi trudno to powiedzieć, a raczej pisać że chciałabym kogoś mieć! Kurcze! Nie przypuszczałam, że to powiem ponieważ jeszcze nie tak dawno temu byłam kompletną feministką...
W każdym razie... Dowiaduję się ostatnio, iż życie jest trudne. I w miarę dorastania wydaje mi się coraz trudniejsze, bo nie mam swojej miłości. To nawet nie musi być żaden drugi człowiek, dotyk osoby drugiej. To może być cokolwiek np. muzyka, rysowanie itp. jednak jest mi trudno gdyż wydaje mi się, że w żadnych tych sprawach nie jestem idealna. No jedynie pisanie opowiadania ale cóż skoro nawet nie mam własnej muzy... brak weny. Nasze życie jest pełne pragnień. One nas gubią. Bardzo często pragniemy czegoś co nieosiągalne. Tylko czym wypełnić siebie aby poczuć się spełnionym?! Czym skoro w niczym nie jestem idealna? Chciałabym coś zrobić. Chciałabym coś zrobić dla środowiska, dla ludzi. W późniejszym życiu mam co prawda takie plany jednakże ja chcę już teraz! Chciałabym oddać szpik ale jak skoro nie jestem pełnoletnia? Zawsze do diabła są jakieś ograniczenia. Teraz siedzę przed komputerem i nie wiem co z sobą robić. W tym roku nie mam możliwości wyjechania gdziekolwiek, a ja tak pragnę gór!!
Pozdrawiam gorąco i zostawiam email jakby ktoś kiedykolwiek chciał napisać do Ewy, która poszukuje sensu swojego istnienia... Ona chciałaby głębokiej przyjaźni pewnej osoby ale to chyba nieosiągalne...

Witaj Ewo. w życiu wszystko jest osiągalne, wierz mi. Ja równierz szukam przyjaciółki kogoś bliskiego moim myślom. mam 24 lata i bardzo pokomplikowane życie, setki marzeń które pomału zaczne realizować. wierze równierz w ciebie i licze że sie odezwiesz.
Z wyrazami szacunku Sebastian.

Witam Sebastianie

To ja znowu ta Ewa :)
powiedz mi jak się teraz czujesz?

Witam.
Sens istnienia. Ciekawe pytanie, ale czy na pewno to jest to pytanie jakie dręczy każdego człowieka? czy raczej co chce robić w życiu, jakim chce być człowiekiem.
to są pytania jakie powinniśmy se zadać, takie jest moje zdanie.
A co do życia, jest jak pogoda:
nie będzie bez przerwy padać w końcu wyjdzie słońce.
tylko tyle mogę ci dziś napisać, jeśli się odezwiesz może napisze coś więcej.

Pozdrawiam.

Witam.
Masz rację, to, że żyjesz, nie jest przypadkiem. Bóg wyznaczył dla Ciebie jakąś misję do spełnienia... Pewnie kojarzysz Księgę Hioba-człowiek u granic wytrzymałości, który nie zwątpił i został potem nagrodzony. To, że nie wychodziło Ci do tej pory z kobietami nie oznacza, że dalej tak musi byc... Te wszystkie doświadczenia, których doznałeś... One mają na celu umocnic Cię, dac siłę i wiarę w lepsze jutro. Nie jestem zawodowym psychologiem, ale jedno wiem na pewno: Nie wątp w siebie, stąpaj twardo po ziemi, ale też bez przesady, żeby nie zakończyło się to skrajnym egoizmem... Nie poddawaj się, bądź sobą, czasem warto czekac :)

P.S. Zobaczysz, za x lat zostaniesz szczęśliwym mężem, tatusiem...

Przede wszystkim pamiętaj, że jesteśmy na ziemi tylko ludźmi i nimi zostaniemy.
Ja każde spotkane mnie nieszczęście czy szczęście tłumaczę w ten sposób :
Tak musiało być, natomiast w sytuacjach przyszłych towarzyszy mi cytat: co będzie to będzie.
Ze wszystkim trzeba się pogodzić. To smutne ale prawdziwe.

Tak naprawdę to to co Ciebie spodało nie było tak złe jak rzeczy, które mnie spotykają na codzień. Jesteś studentem, na swoim wymarzonym kierunku. Ja niestety mam o wiele gorzej. Mam 16 lat i uwierz mi są ludzie, którzy mają gorsze problemy od Ciebie. Na przykład ja. Jak chcesz to sie możemy policytować komu bardziej nic nie wychodzi. Wtedy na pewno poprawi Ci sie nastrój bo przekonasz się ze to nie Ciebie spotykają same złe rzeczy i że jezeli inni potrafią z tym życ to Ty też sobie poradzisz.

Określenie licytacja nie bardzo mi się podoba. Wiem co osoba wypowiadająca się miała na myśli. Można niejako porównać się z jakąś osobą ale licytować? Nie... nie może być

ha ha! cierpiętniku!!! ha ha!!

Na tym świecie istnieją ludzie, którzy nie doświadczyli Jeszcze nieszczęścia.

Jeszcze

Tak czytam to i piszecie o miłosnych problemach , są to poważne temat lecz ja mam problem z życiem .jeszcze pół roku temu , pełen życia , tryskajacy humorem przystojny ,majacy powodzenie u kobiet kochajaca dziewczynę , ekstra samochod wystarczajaco pieniedzy przyjaciół kolegów , pasje .wszystko . Lecz poszedlem na studia chciałem wreszcie sam do czegoś dojść bez nikogo pokazac ze że jestem samodzielny, niestety od początku jest źle nic mi nie idzie dawne otoczenie na mnie wypielo , poznalem tu kilka osob zaufalem lecz wzieli co chcieli nic nie dali i znow zostalem sam , nie ma sie nawet do kogo odezwac a jak juz to i tak cie mie rozumieja i tylko udaja . Obluda fausz klamstwo wykorzystywanie innych wszystko zle. Stracilem sens zycia z dziewczyna jest fo kitu , jak bym sie obudzil ze slodkiego snu .czuje sie taki samotny, brak mi napedu do zycia a to ze w koncu skoncze studia na starcie i jak dac sobiepozniej rade gdzie wszy scy sie z ciebie smieja a koledzy poszli razem i daja rade , czuje ze moje zycie jest okropnym bledem , albo ja jestem psychiczny i stracilem kontrole nad rzeczywistością albo jej w ogole nie mialem , a jestem polaczeniem cech wszystkich moich znajomych i nie mam własnego ja ?. Chciałem zmienić świat lecz top on zmienił mnie . SOS .Help . ) Pm pomocy