Nie potrafię uwierzyć w siebie!


Mam prawie 17 lat. Już od jakiś trzech, staram się odchudzać. Ciągłe niezadowolenie ze swojego ciała i problemów sercowych, doprowadziło mnie do zachorowania na depresję. Moje leczenie u psychologa zostało przerwane. Co z tego, że biorę leki, które pomagają tylko na chwilę. Każdego dnia na mojej twarzy maluje się radość, ale w sercu jest ogromny strach przed przyszłością i bolesne wspomnienia. Mój ulubiony cytat, opisujący mnie, który wciąż mam w głowie to: ''Na ustach uśmiech, a w sercu ból. To najtrudniejsze ze wszystkich ról''. Dlaczego? Ponieważ bez przerwy (ale może mam tylko takie wrażenie) jestem nie zadowolona ze wszystkiego, co mnie otacza. Kiedy staram się już uwierzyć w moje możliwości, że jednak kiedyś uda mi się ''uzyskać'' wymarzoną figurę i wagę (jakieś 42 kg, przy wzroście 156 :( ), coś mi podpowiada, że nie tędy droga, że mi się nie uda i... przerywam moją ''walkę''. Moje marzenia się spełniają, ale tylko te najmniej potrzebne, ale chyba z tym problemem nie jestem sama na tym świecie, więc ok, to jestem w stanie znieść, ale... kiedy w końcu stojąc przed lustrem, zobaczę ładną i szczupłą dziewczynę? Znajomi tak właśnie mi mówią. Biorę sobie ich słowa głęboko do serca, ale nigdy w to nie uwierzę, dopóki sama tego nie zauważę. Jestem zawiedziona całą moją osobą, brakiem motywacji do wielu rzeczy i tym, że nie umiem poradzić sobie w życiu. Nie wiem czy coś jest ze mną nie tak, ale głęboko wierzę, że jest też ktoś, kto ma identyczne problemy ze sobą, jak ja i może da mi parę rad, jak czuć się ze sobą dobrze. Pozdrawiam!

:D
Witam.
Ja powtórzę to, co napisał mój przedmówca-,,ufaj Bogu". On jest przy Tobie, poza tym wiesz... ,,Nie szata zdobi człowieka" i nieważne czy Ty ważysz 5 kilo więcej, czy 5 mniej-WAŻNE jest Twoje SERCE, rozumiesz? To, jakim jesteś człowiekiem... Uważaj, że Twoi Przyjaciele i rodzina doceniają Cię za to jak wyglądasz czy za to jaka jesteś? Uważam, że jeśli z Twoim zdrowiem jest w porządku, to nie truj sobie życia tym, że chciałabyś mieć nieco inną figurę, naprawdę niewarto. A jeśli już tak bardzo Ci zależy, to możesz dla własnej formy i lepszego samopoczucia skorzystać z jakiejś dziedziny sportu-nawet tylko tak rekreacyjnie, polecam jakiś np. dłuższy spacer ze znajomymi w ładną pogodę :)
Pozdrawiam i nie przejmuj się. Przede wszystkim pamiętaj, że to zewnętrzne piękno jest tylko namiastką Ciebie, najważniejsze jest TO, co masz w środku...
Jakoś to będzie...
Przestań marudzić. Jersteś sup-er masz dobrą figurę, i co najważniejsze jesteś młoda i wszystko przed tobą. Żyj z dnia na dzień, ufaj Bogu a będzie dobrze. Wiesz jakie problemy mają inni: nie widzą nie chodzą, miesiące leżą w szpitalu, a tobie nic nie brakuje, widzisz, chodzisz, czy to ci nie wystarczy. Reszta przyjdzie sama, bądź cierpliwa, i pełna wiary.
W pełni się zgadzam! trzeba żyć a wszystko się samo ułoży tylko trzeba mieć determinacje.
witaj dam ci rade jak nirbendziesz wierzyc w siebie to nie osioniesz nic w zyciu uwierz