Niecałe 20 lat, i pasmo smutku,..


Jestem niespełna 20letnią dziewczyną, czuję się na 40tkę minimum. Ludzie postrzegają mnie jako pozytywną osobę, mam trochę znajomych...Przyjaciółkę, ale czuję sie kompletnym wrakiem. W liceum miałam straszne doły, chodziłam do psychologa, bo mialam niskie poczucie własnej wartości, jakoś to wyszło na prostą. Udzielałam się, bo jestem typem społecznika, pomagałam w rodzinnej firmie za gówniane pieniądze, wierząc, że kiedyś powiem że będzie warto. Byłam tam zawsze kiedy trzeba było- prawie od 15tego roku życia, normalnie tam pracowałam, już w klasie maturalnej... Nie dorobiłam sie ani pieniędzy, co najwyżej doświadczenia którego nawet cv nie mogę sobie wpisać... Więc zostawiłam pracę, studiuję zaocznie... I jestem zawiedzona realiami, życiem, pracą. Jestem singlem- to też pole na którym mi się nie powodzi. Ludzie mówią, że mam wszystko, urodę zdolności...ale to nieprawda...
Gdyby tak bylo mogłabym wieść w miarę normalne życie, a tak? Chce mi się spać... ciągle spać. Jeść i spać. I nic więcej..., a jak sobie pomyślę, że muszę coś zrobic- wyjść do sklepu, banku itd. To schowałabym się najchętniej pod kołdrę...
POMOCY

Heh.. to chyba przewartościowanie wszelakich wartości :)
Ale masz racje, ja sobie licze 19 lat :D i również uważam, że życie to jest syf.. (tak jak opisałaś powyżej) jednak ja próbowałem się na siłę pocieszyć, wyrwać lecz im wyżej podskoczę (i chwilowo jest fajnie) to tym w większy dół wpadam.. Czuje się jak typowy dekadent, myślałem, że pocieszy mnie nauka lecz nie pocieszyłą, pieniądze też nie pomogły, a szukanie dziewczyny na siłę też mi się odbiło i to koszem za 3 pkt..;/
Obecnie jedyne co mnie cieszy to siostrzeniec.. jedyny który na mnie nie narzeka i się do mnie naprawdę szczerze i życzliwie uśmiechnie.
Piszesz ze nie chce Ci się wyjść nigdzie-nie jesteś sama.
Z własnego doświadczenia mogę Ci odradzić szukanie na siłę jakiegoś zajęcia.. to nie pomoże.. chyba, że ćpanie ..(ale to jest zbyt krótkotrwałe, zbyt szkodliwe i zbyt drogie)..
Jedynym ratunkiem wydaje mi się jest znalezienie osoby/grupy osób pozytywnie zakręconych którzy Cię zrozumią, nie wyśmieją za plecami, i podadzą rękę by wyjść z tego.. to można nazwać depresją..
A jeśli chodzi o psychologów.. heh.. im można wmówić co się chce, zreszta mówiąc prawdę to i tak w ich oczach bedziesz wspaniała, etc. czasami Ci wskarzą niby jak powinnaś robić.. lecz mi np. to nie pomaga;/.
Ostatnio czuje się lepiej pisząc z kim na necie.. jak byś chciała popisać to nie ma sprawy ulik2004gmail.com
Pozdrawiam i życzę mniej tragicznego dnia niż wczorajszy..
Witaj.
,,jak sobie pomyślę, że muszę coś zrobic- wyjść do sklepu, banku itd. To schowałabym się najchętniej pod kołdrę..."-brak chęci do czegokolwiek? Rzeczywiście to nie jest objaw zachowania pełnej radości z życia osoby. Weź się za siebie. Zacznij robić coś, co Cię kręci, innymi słowy mówiąc-rób to, co lubisz, co Cię interesuje, nie masz żadnego hobby? Poszukaj, jest tyle ciekawych zajęć: sport, fotografowanie, muzyka... Gdy będziesz robić coś, co sprawia Ci przyjemność i część swojego czasu na to poświęcać, poczujesz się bardziej dowartościowana, a jeszcze bardziej, gdy będziesz mogła podzielić się swoimi osiągnięciami z innymi, czyli? Czyli nie ma sensu chować się pod kołdrą, wyjdź do ludzi. Nie wszyscy gryzą :)
,,Szukajcie, a znajdziecie". Może nie dziś, nie teraz, nie zaraz, ale w końcu prędzej czy później znajdziesz bratnią duszę. Zamykając się w domu możliwości są ograniczone.
Pozdrawiam i życzę podniesienia się :)
Jeżeli chcesz o tym porozmawiać to napisz. Myślę, że mogę Ci pomóc
3004552