Szczerość? Kłamstwo!

Zawiedzeni partnerem

Nie miałam szczęścia w miłości przez to z czasem trudno było mi komuś bezgranicznie zaufać, aż spotkałam wspaniałego faceta tak cały czas myślałam... i że wiemy o sobie wszystko! nie mamy przed sobą tajemnic.. on twierdzi, że o wszystkim mi mówi, jest szczery, wierny itd.
Zaufałam mu bezgranicznie! i było naprawdę wspaniale do czasu.. aż przypadkiem dowiedziałam się że wcale nie mówi mi o wszystkim.. i na dodatek nie potrafi się do tego przyznać...
Dlaczego on tak robi?! mówi że mnie kocha a za plecami ukrywa drobne kłamstwa... boje się że od małych kłamstw się zacznie a z czasem skończy się na czymś gorszym...

Tak naprawdę nikt nie jest do końca szczery. Może i dobrze, bo nie o wszystkim trzeba rozpowiadać światu (w myśl zasady, że całej d... się nie pokazuje). Problem tkwi gdzieś indziej - dlaczego jedna z osób zapewnia, że nie ma absolutnie żadnych tajemnic i tym samym wymusza szczerość tej drugiej strony, a sama świadomie do końca szczera nie jest i ukrywa to i owo? Że są to drobiazgi? Ależ życie składa się właśnie z drobiazgów. I tu może być bardzo ciekawie.

moge powiedzieć ze dziewczyna mnie zostawiła kompletnie bez powodu... nie wim co robić... chciałbym to jakoś naprawić... ale nie wiem jak...

I chyba się nie mylisz. Jestem z nim 18 lat po ślubie, też się tak zaczynało. Drobne kłamstewka, nic nie znaczące, a potem coraz bardziej oddalaliśmy się od siebie. Prawie nie rozmawiamy, bo nie ma o czym - tylko bieżące sprawy dotyczące dzieci, zakupów itp. Nie licz na to, że to się zmieni na lepsze, on już tak ma i nic nie poradzisz. Potem zacznie ukrywać inne sprawy, kłamać w poważniejszych kwestiach. Oszczerej rozmowie nie ma co wspominać...

No właśnie...czy istnieje między wami miłość...miłość to ciągłe dawanie,wybaczanie,zrozumienie,rozmawianie a także rozwiązywanie problemów...przeważnie problem leży po obu stronach(choć są wyjątki)...MIŁOŚĆ TRZEBA PIELĘGNOWAĆ...jeśli gaśnie jak ogień a my zaniedbamy pozostaną tylko zgliszcza...TO SIĘ TYCZY OBU STRON...jednostronna miłość będzie niespełniona i bolesna,ale przecież zaczyna się obustronna...to my sami ją wygaszamy...

Ja to znam z drugiej strony. Byłem kiedyś lekkoduchem, to prawda. Potem jednak przemyślałem swoje życie, sporządniałem, dawałem odczuć całej rodzinie że ich kocham i szanuję. I właśnie wtedy, kiedy zmianiłem się o 180 stopni, ona (żona) zaczęła się oddalać. Przestawała mieć chęć na rozmowę, oddalała się... W końcu powiedziała... A właściwie poszła sobie do innego. Pytam więc. Warto było? Może gdyby musiała cały czas o mnie walczyć bylibyśmy do dziś razem...

Witam.

Benek-uważam, że mimo tego warto było zmienić się na lepsze, w ten sposób pracowałeś nad własnym sobą, może po prostu było już za późno lub... po prostu tak miało być, powinieneś wysnuć jakieś wnioski, teraz przynajmniej wiesz, że stać Cię na zmianę... w bardziej pozytywnego człowieka.
Proszę o uśmiech.