Zawiedzeni partnerem

poznajesz Faceta wydaje ci sie ze jest wspaniały, wszystko jest takie ideale ... jak z bajki..Po czym bo dosc krótkim czasie okazuje sie ze jest skonczonym idiota i jak na swoj wiek zachowuje sie gorzej niz pietnastolatek????? Dlaczego na poczatku zawsze jest pieknie a z biegiem czasu wszystko traci swoj urok??? Jedna prosta odpowiedz --- to nie ten FAcET... inaczej sobie nie moge tego wytłumaczyć...A wierze w to, ze na świecie jest ten jedyny z którym życie będzie płynąć jak w przepieknej bajce....

Przeżywasz rozczarowanie, bo poznałaś lepiej swojego faceta. Im mniej kogoś znamy, im rzadziej go spotykamy tym miłość jest piękniejsza i lepsza. Dlaczego? Bo budujemy własne wyobrażenia o tej miłości i tym człowieku, dajemy tej drugiej osobie te najlepsze cechy, śnimy na jawie. Dlatego ta niespełniona miłość jest taka dobra i żyje tak długo w sercu, czasem nawet do końca życia. W wyobraźni on daje kwiaty na klęczkach, jest czuły, romantyczny,itp., bo chcesz, aby taki był. Tak naprawdę jest inny i to dopiero boli. Wtedy mówi się, że to nie ten albo nie ta. Nieprawda. Najpierw musisz zgodzić się, że taki on jest. A potem albo odejść albo budować to uczucie.

miłość to umiejętność zakochiwania się na nowo w tej samej osobie, jeżeli będzię Ci dane posiąść tę wiedzę wraz ze wzajemnością( co nie jest może łatwe ale na pewno realne) gwarantuję Ci że radością i szczęściem będziesz zarażać innych..ja wciąż poszukuję, ale wierzę że znajdę Tobie radzę tęż zaszczepić tę wiarę..

pozdrawiam serdecznie

Ale za nim co kolwiek zrobisz, zastanów się czy warto !!!.

SKĄD JA TO ZNAM.JESTEM MĘŻATKĄ OD 17LAT .OSZUKUJĘ SIE UZ OD DWANA ŻE GO KOCHAM .TO NAPRWDĘ ŚWIETNY FACET ,ALE NMAM DOŚĆ JEGO ŚIETNOŚCI .CHCE ZASZALEĆ .POCZUC COŚ NOWEGO ,,,,,,

Ja mam 18letni staż i czuję się samotna, zagubiona. Myślę, że gdyby ktoś mnie oczarował to choć na chwilę chciałabym poczuć się znów atrakcyjna i pożądana. Co mam teraz? Seks - jaki seks? Jemu nie jest potrzebny. Ktoś powie, że pewnie zdradza, ale raczej nie. Po pracy do domu, w weekendy też w domu. Mówi, że kocha i gdyby nie brak seksu byłoby całkiem fajnie.Wiem, trzeba szczerze porozmawiać. Próbowałam wiele razy. Mój mąż twierdzi, że przesadzam i histeryzuję i nie wie o co mi chodzi. Ściana nie do przebicia. A ja...popłakuję po kątach. Mam dopiero 40 lat, czuję się młoda i nie chcę takiej stagnacji do śmierci. Chcę kochać i czuć, że jestem kochana...

To ze chcesz zaszalec moze miec wiele podlozy.Niezadowolenie w lozku .....brak zrozumienia .....brak akceptacji twoich planow...Jezeli masz spokojne i ustabilizowane zycie a jeszcze nigdy nie mialas romansu ,,,to sie dobrze zastanow czy warto zaklocac ten spokoj....? czy jestes na tyle odporna na "szalenstwo" ktore moze zmienic twoje zycie? ,,,niekoniecznie na lepsze.Jedno jest pewne , nowa znajomosc jest ekscytujaca,,,wciaga cie jak narkotyk,,,fascynuje ,,,,widzisz to , co chcesz widziec ,,,idziesz z fala poddajac sie jej rozkosznemu kolysaniu....Tak ...jest to cudowne uczucie ,,,ale w wiekszosci przypadkow gdy sa jeszcze na horyzoncie partnerzy,,bardzo stresujace na dluzsza meta....

Niestety, to nie jest prawda, że to nie ten facet... Po prostu miłość nie istnieje. To tylko nasze hormony, chemia, reakcje chemiczne, które mają krótki żywot. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że "miłość" maksymalnie trwa 3 lata... Potem, albo udajemy, że trwa to dalej, albo naiwnie mylimy miłość z przyzwyczajeniem. Człowiek wrażliwy po tych trzech latach zaczyna usychać, tęskinić za czymś co minęło, zastanawiać się, czy to było właśnie to? Czy to rzeczywiście była miłość? I ma wątpliwości... Wiem to... Miałam dwie takie miłości, trwały właśnie około trzy lata. Teraz mam męża i udaję, że to ten jedyny...

Na poczatku ludzi przyciaga fascynacja druga osoba,,,pragnienie jej poznania, szukania w niej "doskonalosci",tych cech ktore by stworzyly klimat blogosci,naszego calkowitego uniesienia i pogrozenia sie w uczuciu ktore bedzie dla nas idealne.Gdy jestesmy mlodzi czesto doznajemy takich potrzeb uniesienia..Jednak przychodzi okres w zyciu ze czlowiek chcialby byc pewny,ze z tym partnerem chce spedzic reszte zycia..Ale nie z przyzwyczajenia,,,,strachu przed samotnoscia....ale naprawde z potrzeby serca,dlatego ze sie rozumiemy , ze laczy nas wiez emocjonalna,,,,,a nie tylko wspolne wychowane dzieci , firma , czy grube konto...Dylemat jak zyc jest coraz wiekszy gdy uswiadomimy sobie przemijajace lata,,,,gdy zdrowie zacznie szwankowac ,,,,gdy po prostu jestesmy zmeczeni monotomia i brakuje tej adrenaliny ktora sprawia w zyciu ze chce nam sie "krzyczec z radosci i szczescia" - bo czujemy sie spelnieni i zadowoleni..

Niestety, masz wiele racji. To, co napisałaś pewnie nie zyska poklasku, ale moim zdaniem jest prawdziwe. Jeśli ktoś potrzebuje do życia mocnych uniesień, bo nadają one sens jego istnieniu, to więdnie, kiedy kończy się to zauroczenie...czy jak tam nazwiemy te 3 lata, o których piszesz. Wtedy albo godzisz się na stagnację, albo szukasz..szczęścia.

No własnie... szukasz szczęścia z kimś innym znowu na 3 lata. Po jakimś czasie stawierdzasz, że nie ma to sensu i wychodzisz za mąż, aby mieć w kimś oparcie i zakończyć wreszcie tę niekończącą się karuzelę. To smutne... ale uważam, że prawdziwe. Nie musicie się ze mną zgadzać, wcale tego nie oczekuję. Czarek, masz rację w tym, że człowiek potrzebujący mocnych uniesień na tym przegra, bo nie potrafi zrozumieć, dlaczego to, takie piękne, już się skończyło?

Ja tez wierzylam, ze gdzies tam na swiecie jest ten jeden jedyny... nawet wydawalo mi sie, ze go poznalam, bylismy razem jakis czas. A pozniej on stwierdzil, ze jest jeszcze mlody, ze potrzebuje rozrywki... Jasne, rozumiem to. Kazdy chce sie w zyciu wyszalec... Od tamtej pory minely ponad trzy lata, a ja nadal o nim mysle i chociaz po drodze spotykalam innych facetow to zaden nie zawrocil mi w glowie tak jak on.... Ostatnio ktos powiedzial mi, ze mysle o nim dlatego, bo to byla milosc niespelniona... a taka jest najgorsza... nie wiem jak by sie ulozyl ten zwiazek.. idealizuje go, bo tak naprawde go nie poznalam... to jest naprawde okropne. Moze nie napisalam na temat, ale musialam sie wygadac... Mysle, ze faktycznie powinnas porozmawiac z mezem, moze on ma taki sam problem i tez sie tak czuje jak Ty i oboje sie meczycie w tym zwiazku. Rozmowa da na pewno jakies rozwiazanie. Mam dopiero 23 lata, ale mam duzo starszych kolezanek, kolegow, znajomych i patrzac na ich malzenstwa czasami zastanawiam sie czy warto wychodzic za maz. Jednak mysle, ze jest duzo plusow miec kogos na stale... Pomysl o tych ktorzy nie maja nikogo i nie ma kto im podac herbaty, gdy sa chorzy..... Popatrz na meza, pomysl o jego zaletach, o tym co Cie w nim urzeklo, dlaczego za niego wyszlas....

Właśnie to jest to! Masz rację! Tamta miłość nie wygasła, dlatego, że była niespełniona. Moja miłość też jest niespełniona: została w snach, w marzeniach, w wyobraźni. Żyje we mnie, a ilekroć Go widzę, to wszystkie moje zmysły się gotują, jak widzę że jest z inną, wracają te chwile, kiedy byliśmy razem. Przeżywam je na nowo, ale w gniewie i nienawiści, że te uczucia nie są już moją własnością! Wiem, że gdybyśmy byli razem, ta miłość dawno by zgasła (po trzech latach), ale trwa dlatego, że jest niespełniona i taką pozostanie...

Dokładnie tak Maju,choć nie jesteś pewna na sto procent i nikt nie jest pawien co los nam zgotuje,mam wiele rzeczy do opisania na swój temet ,ale póki co nie mam nastroju.

Dokładnie tak Maju,choć nie jesteś pewna na sto procent i nikt nie jest pawien co los nam zgotuje,mam wiele rzeczy do opisania na swój temet ,ale póki co nie mam nastroju.

Witam,być szczęśliwym w związku albo znaleźć odpowiedniego partnera bądź partnerkę to tak jak trafić w totka,i nie główną wygraną lecz kumulację.W moim przypadku nie mam nawet trójki,gorąco pozdrawiam i życzę powodzenia w hazardzie jakim jest miłość.

a tam,,,,:)milosc istnieje...dla milosci sie zyje ,pozniej z nia,a jeszcze pozniej z milosci sie cierpi..takie koleje zycia.jak napisal ktos madry"coz warte byloby zycie bez milosci",prawda?o czym teraz bysmy pisali?
trudno czasami kochamy nie tych co nas kochaja i odwrronie jestesmy kochani przez tych ,ktorzy nas nie kochaja-heh ja tak wlasnie mam i powiem wam ,ze nie jest latwo.
czesto zasypiam z tysiacami mysli na minute.i teraz nas.sie pytanie lepiej myslec o kims czy ....napisze wam moja madrosc zyciowa,do ktorej doszlam sama z wiekiem:)CZLOWIEK W ZYCIU NA PODSTAWIE POPELNIONYCH BLEDOW UCZY SIE POKORY.SZKODA TYLKO ZE TO ZYCIE JEST JEDNO I TAKIE KROTKIE:)
A mam pytanie,wczoraj dowiedzialam sie ze mezczyzna jak kocha to nie zdradza,czy to prawda?cha cha cha...kto odwazy sie odpowiedziec?
pozdrawiam serdecznie wszystkich zakochanych i niekochanych i kochanych.

Na to pytanie moze tylko kazdy indywidualnie odpowiedziec ,nie mozna generalizowac....Jednak moje doswiadczenie pozwala mi twierdzic ze ten kto kocha prawdziwie widzi w partnerze wszystko co najlepsze i nie ma potrzeby szukania u innych jeszcze czegos lepszego,,,,bo wtedy to bylo tylko zauroczenie a nie milosc ..

Hehehe zdrada to impuls,a czasami chęć zemsty,można zdradzić dla przyjemności,relaksu, albo przygody.Pozdrawiam serdecznie.

Tak, jak się kocha można zdradzić, właśnie tak jak to napisałeś... Tylko człowiek zakochany ma mniej okazji ku temu. Większość czasu spędza z kochaną osobą, większość myśli kieruje również ku niej. Ale gdyby zjawił się ktoś, nagle.. wystarczy chwila, impuls... Każdy ma to w sobie, uśpione. Nie wiem, czy zdradziłabym kochaną osobę, ale pewnie tak. Byłoby to nieświadome, krzywdzące samą siebie, a po fakcie wydawałoby się obrzydliwe i szokujące dla nas samych...

Odpowiem Ci. Tak, mężczyzna jak kocha to nie zdradza. Nie jestem z tych "świętych", raczej odwrotnie, jednak jeśli przychodzi prawdziwa miłość...nic i nikt więcej się nie liczy. Świat nie istnieje. Po prostu nie potrzebujesz nikogo innego.

Ludzie, czemu nic nie piszecie?

Bo czekamy, aż będziesz miał nastrój i Ty coś napiszesz ;)
A tak swoją drogą, to ludzi zawiedzionych musi być garstka, skoro tak rzadko zaglądaja na tę stronkę.

Masz rację Maja,ludzie chyba nie mają problemów,albo wstydzą się ,hehehe.Czy naprawdę chciała byś usłyszeć to, co mam do powiedzenia?.A tak serio, to los dał mi niezłego kopniaka.Pozdrawiam gorąco.

Oczywiście, że bym chciała usłyszeć co masz do powiedzenia. Szukam ludzi zawiedzionych, tak jak ja. Może oni pomogą mi, a ja im?

:)az mi ciary przeszly,masz tak samo na imie nawet pierwsza literka nazwiska sie zgadza
(i tez nie byl swiety),mam nadzieje ze tylko pierwsza literka nazwiska...:):):)
skoro tak piszesz,a jest to pisanie anonimowe nie mam powoduu by nie wierzyc.
to fajnie ,ze tez tak macie:)
pozdrawiam v

Miłość istnieje oczywiście...tylko beż pielęgnacji najpierw się wypala a później się kończy...Wszyscy którzy przeżyli ją przyznają że trwa dopóki o nią dbamy,a później wpadamy w rutynę i zapominamy o tym że trzeba dbać...i to bardzo jak o ogień bo wygaśnie...Czym to nas partner urzeka na początku?...a no dbałością o tą drugą połóweczkę...i wszystko się rozwija dopóki dbamy o siebie i nie przyjdzie załamanie troski o partnera i wtedy miłość umiera za pozwoleniem obopulnym,a następnie przechodzi z reguły w gorszy okres,obojętność i w większości przypadków nienawiść...MIŁOŚĆ UCZY NAS DAWAĆ A NIE BRAĆ...JEŻELI TRWA TO OCZYWIŚCIE DOSTAJEMY...

Coś w tym jest ,ja aktualnie przeżywam jak partnerka traktuje mnie obojętnie i stwierdzając że nie wie co do mnie czuje po kilku latach ale jednak dalej chce ze mną być czy taka "miłość "ma sens! Ja ją kocham co robić!!!!

no i sie wyjaśniło dziś wszystko zajebałem że nie zabierałem moją kochaną Pati na romantyczne kolacje ,wycieczki,nie kupowałem często kwiatów itp teraz zakochała sie w innym facecie po jednym weselu się poznali(mnie wtedy okłamała ze tam nie idzie ,do jej koleżanki) i teraz jestem sam,jedyne co mnie pociesza to to że może wróci do mnie jak jej nie wyjdzie (nie zamierza z nim spac ,dzieki bogu tylko sprawdzić czy naprawdę sie go bedzie kochać i czy to bedzie wzajemne wtedy slub i koniec ze mną )kurcze zamiast sie dzis zdenerwować ze to mi powiedziała ja nagle uzmysłowiłem sobie jak bardzą ją kocham jak cenna była w moim życiu (byłem z nią 8lat)i powiedziałem jej ze jezeli edzie nieszczesliwa a on z anioła stanie sie diabłem moze do mnie szybko wrócić ,oczywiście jezeli ja nie bede miał na jej miejsce innej bo z kobietami ze ale bez nich jeszcze gorzej

Witam.
Robi-ale zastanów się, jeżeli Ją kochasz, potrafiłbyś ot zapomnieć i szybko znaleźć kogoś innego na Jej miejsce? Wydaje mi się to dość ekhm-niemożliwe. Bo jeśli na kimś Ci zależy, to nie jest łatwo o Tej Osobie zapomnieć.
Mam nadzieję, że jeszcze Wam się ułoży, powodzenia.

Przeżywasz rozczarowanie, bo poznałaś lepiej swojego faceta. Im mniej kogoś znamy, im rzadziej go spotykamy tym miłość jest piękniejsza i lepsza. Dlaczego? Bo budujemy własne wyobrażenia o tej miłości i tym człowieku, dajemy tej drugiej osobie te najlepsze cechy, śnimy na jawie. Dlatego ta niespełniona miłość jest taka dobra i żyje tak długo w sercu, czasem nawet do końca życia. W wyobraźni on daje kwiaty na klęczkach, jest czuły, romantyczny,itp., bo chcesz, aby taki był. Tak naprawdę jest inny i to dopiero boli. Wtedy mówi się, że to nie ten albo nie ta. Nieprawda. Najpierw musisz zgodzić się, że taki on jest. A potem albo odejść albo budować to uczucie.