Zawiedzona własnym życiem i ciągłym pechem

Zawiedzeni sobą

Nie jest łatwo żyć z ciągłym pechem, ale ostatnio niewiarygodnie się nasilił. Nie jest to wymysł nieradzącej sobie w życiu dziewczyny, ale potwierdzony przez znajomych fakt. W zeszłym roku zaczęłam studia, a po miesiącu koleżanki stwierdziły, że jestem najbardziej pechową osobą jaką znają. Nie mam na myśli czegoś takiego jak: śmierć, wypadek, choroba, bo moim zdaniem to nie pech, tylko nieszczęście (tragedia). Mój pech przejawia się w zwykłych, codziennych czynnościach, załatwianiu różnych spraw, w nauce, itp. (np. zawsze do czegoś brakuje mi 1 pktu, pewnie tylko mi (jako jedynej studentce w krk) zapomniano wydrukować legitymacji, na sali jest ok.100 osób, a pytana jestem ja, tu się o coś potknę, tam coś rozwalę,...). Moja samoocena jest bardzo niska, a ten cały pech sprawia, że za niedługo sięgnie dnia. Innym moim problemem jest brak własnej akceptacji. Nienawidzę swojej osoby, wyglądu, zachowania. Mam mnóstwo kompleksów, co skutkuję tym, że jestem nieśmiała i rezygnuję z różnych planów zaraz na początku, bo wiem, że z nich nic nie będzie. Chociaż mam przyjaciół, wspaniałą rodzinę, to nie potrafię się nikomu zwierzyć, nikt nie ma zielonego pojęcia przez co przechodzę każdej nocy becząc do poduszki, błagając Boga, abym zasnęła i już nigdy się nie obudziła. Nie potrafię się przed nikim otworzyć. Udaję zupełnie inną osobę niż jestem. Możecie pisać, że jestem żałosna, że się nad sobą użalam, zamiast robić coś konkretnego, ale pewnie nigdy nie byliście w takiej sytuacji. Poza tym pisząc to, naprawdę mi trochę ulżyło.
...
Kolejny powód do załamania...nie zdałam dzisiejszego egzaminu, chociaż uczyłam się do niego b.długo. Cholera! Jak to jest, że niektórym wystarczy noc przed egzaminem i potrafią go zdać, a mi nie wystarczyło kilka dni? pech czy niski poziom inteligencji? a może to i to?

Witaj.

Wiesz, z tą nauką mam podobnie, uczę się, uczę, uczę, a potem i tak wychodzę na tym gorzej niż Ci, którzy o wiele mniej się przykładają. Tak się zastanawiam, że może to kwestia przemęczenia organizmu.

Powinnaś zacząć wierzyć w siebie, zaakceptować swoją osobę. ,,Jeśli Ty sama zaakceptujesz siebie, inni też Cię zaakceptują"-słyszałaś kiedyś te słowa? Wtedy będzie Ci naprawdę łatwiej. Twoje niezrealizowane plany wynikają w NAJWIĘKSZYM stopniu z tego, że już na samym początku z nich rezygnujesz. Jak ma coś Ci się powieść, jeśli nawet się w to nie zaangażujesz tylko od razu piszesz czarny scenariusz?

Pech związany z brakowaniem jednego punkta na egzaminie etc. prześladuje nie tylko Ciebie, uwierz. I nie możesz się tym załamywać, wręcz przeciwnie. W indeksie-owszem-może i będzie niższa ocena, ale pamiętaj, że NAJWAŻNIEJSZE jest to, co masz w głowie. Na studiach ważne jest to, by je zaliczyć. Pomyśl, kto za 10 lat będzie patrzył Ci w indeks?

Piszesz, że masz przyjaciół, wspaniałą Rodzinę, ale nie potrafisz się przed nikim otworzyć, może czas najwyższy to zmienić? Nie możesz w nieskończoność płakać, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.

UWIERZ W SIEBIE I POMYŚL, ŻE KIEDYŚ TAKŻE DLA CIEBIE WYJDZIE SŁOŃCE :)

Pozdrawiam i życzę powodzenia w akceptowaniu własnej siebie... :)

Witajcie tak weszłam przeczytałam twój tekst jak bym widziała samą siebie właśnie musiałam się przenieść z wymarzonych studiów ... tak chyba za mało się uczyłam (zawsze 2 tygodnie przed) i zawsze nie zdawałam ludzie mówią przez to twoje gadanie ,czasami może przez imię nie wiem że noszę okulary nie wiem zastanawiałam się ...nic mi nie wychodzi cały czas mam pecha jak stad do ameryki już nie radze sobie ... z praca tak samo zawsze w coś wdepnę zrobię nie tak i wszystko jest na mnie ... czy ja już jestem inna czy co naprawdę ciężko mówić ale cały czas innym wychodzi ... widzę jak moje siostry sobie radzą ,przyjaciele ,znajomi a ja zawsze w cztery litery dostaje :(

Nie chce zanudzać ale bym chciała aby ktoś choć przeczytał te moje wypociny ...

Staram się pomagać innym ale mało kto może mi pomóc lub stara mi się pomóc...

Witaj,
nie martw się, w końcu i dla Ciebie wyjdzie słońce, postaraj się wierzyć w lepsze jutro... 3maj się ciepło.
Pozdrawiam.